Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (3)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Żarty żartami, ale jeśli faktycznie błona dziewicza pełni ważną funkcję przy porodzie, to mamy kilka problemów. Przede wszystkim kościół ma problem. Seks jest tak samo grzechem po ślubie jak i przed ślubie. Episkopat lepiej jakby się zajął obroną cnót niewieścich po ślubie kościelnym, a zostawił w spokoju LGBT. Nawet w Ewangelii gdzieś jest to napisane, że lepiej jakby mąż pozostawił swoją żonę dziewicą. Niewykluczone, że obrońcy środowiska naturalnego też powinni zacząć od obrony cnót niewieścich. No i problem – a co z seksem? Szefowa w Łęczycy mawiała do nas – jak wam się zachciwo, to wsadźcie se między drzwi, a ja wam z drugiej strony kapciem i będzie po kłopocie.

Continue reading “Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (3)”

Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (2)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Kiedy Bóg miał stworzyć kobietę, zwołał naradę i mówi tak – jak dam jej proste nogi, to będzie mnie przeklinać przy rodzeniu, jak dam jej krzywe nogi, to będzie mnie przeklinać przy chodzeniu. Zarządzam głosowanie, trzeba wybrać mniejsze zło. Na to wstał jeden anioł i mówi – protestuję, największe zło chowa się za mniejszym złem. Proponuję wybrać większy absurd. I usiadł. Są jakieś propozycje? spytał Bóg.

Continue reading “Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (2)”

Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (1)

Marek Włodarczak vel Tabor Regresywny


Ewa Maria, publikując mój tekst pt. Historia seksu, nadała mu tytuł Historia świata, stawiając tym samym pytanie, czy seks jest zjawiskiem historycznym czy naturalnym. Przez zjawiska historyczne rozumiem zjawiska związane z postępem cywilizacyjnym np. wszędobylskie śmieci, katastrofy komunikacyjne itp. Seks wydaje się być zjawiskiem naturalnym, niezależnym od postępu cywilizacyjnego, wszak jego celem jest prokreacja. Moim zdaniem prokreacja jest skutkiem ubocznym seksu, z reguły niechcianym, często katastrofalnym. A jeśli celem seksu jest prokreacja, to z reguły nic z tego nie wychodzi. Seks jako zjawisko historyczne sugeruje Biblia, szczególnie w historii Adamy i Ewy. Ale Biblia zawiera wiele paradoksów i niedomówień. Czemu Adam i Ewa nie pomarli po zjedzeniu jabłka, a nawet się jeszcze rozradzali? Czego się wstydzili i dlaczego? Czemu schowali się w krzaki, przecież porobili sobie osłony z liści figowych?

Continue reading “Szkice do przewodnika po Biblii Cygańskiej (1)”

Don Quijote de la Vratislavia (Don Kichot i Ela 4)

Ewa Maria Slaska & Marek Włodarczak (alias Tabor Regresywny)

oraz oczywiście Ela Kargol, bez której nie ma już żadnego wpisu o Don Kichocie i Baratarii

Ciekawe, że wcale przedtem na to nie wpadłam, że to ON, czyli Marek Włodarczak. A przecież wygląda jak on, opowiada jak on, robi to co on – szwenda się po świecie, używając niezwykłych środków lokomocji. Nie ma przy nim Sancho Pansy, pewnie właśnie zarządza w jego imieniu Baratarią. Uważa zresztą, że Barataria wcale nie jest tą wyspą, którą Don Kichote obiecywał swojemu giermkowi przez cały pierwszy tom, a już na pewno nie jest tą wyspą na lądzie, jaką w porywie złośliwego humoru w drugim tomie ofiarowali mu Wiceksiążę i jego małżonka Wiceksiężna. Zdaniem DK de la Vratislavia Barataria jest odległą planetą, która niekiedy jawi się jak wymarzona utopia, czyli Wyspy Szczęśliwe, niekiedy zaś jako prawdziwe Barataro, czyli Oszustwo. Niewątpliwie korzystnym dla niekończącej się opowieści baratarystycznej czasomiejscem lokalizowania Baratarii było osiem lat rządów PiS-u w Polsce – poszukajcie sobie drogie Czytelniczki wszelkiej płci i wieku w odmętach tego bloga, ileż ON tu naopowiadał historii o Baratarii.

Continue reading “Don Quijote de la Vratislavia (Don Kichot i Ela 4)”

Oba lenie żondu

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Tusk zapowiedział rozliczenie, zadość uczynienie i pojednanie. Biorąc pod uwagę problemy z rozliczeniem, pojednania możemy nie doczekać. Może lepiej zacząć od pojednania.
Pojednanie należy oprzeć na czymś z czym wszyscy się zgadzają. Wszyscy Polacy zgadzają się z tym, że demokracja, konstytucja i praworządność zostały połamane i podeptane. I tu zgoda się kończy, obie strony oskarżają się nawzajem o wprowadzenie chaosu a nawet o zamach stanu . A to tylko taka mała intryga za pomocą trzech peso. ( To są kolejne moje wpisy na fb)

ZAŁOŻENIA
10 stycznia
Pytanie 1. Jaka jest szansa na to, że po jesiennych wyborach w Polsce, strona przegrana pogratuluje drugiej stronie wygranej?
11 stycznia
Pytanie 2. Czy istnieje obawa, że wybory skończą się awanturą, bo jedna ze stron ich nie uzna?
12 stycznia
Wniosek. Trzeba zmienić formułę wyborów. Te demokratyczne nie zdały egzaminu.

Continue reading “Oba lenie żondu”

Klątwa czy wyrok Sądu Ostatecznego?

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Byłem na Wydziale Prawa u znajomego profesora konstytucjonalisty. Opowiedziałem mu o „Klątwie” i zaproponowałem sposób jej zneutralizowania. Obawiam się, że bez neutralizacji tej Klątwy kryzys w wymiarze sprawiedliwości tylko będzie się pogłębiał i skończy się to jakąś katastrofą. Rozbawiło go to, ale mi w tym nie pomoże. Zostawiłem też plakat o Marszu dla Angeliki i o seminarium z dochodzeniu sprawiedliwości środkami artystycznymi. Powiedział, że wątpi, by ktoś się tym zainteresował. Coś mi się zdaje, że na Wydziale Prawa sprawiedliwość nikogo nie interesuje. Zostawiłem mu też szkic pisma z którym chciałem się zwrócić do Sądu Najwyższego. Pismo poniżej. Analizując to pismo pod kątem symetrii, stwierdziłem, że popełniłem błąd. By zachować symetrię to Sąd Najwyższy powinien do mnie napisać „My dziwki, złodzieje i pijacy oświadczamy, że wyrok… Obraża nasze poczucie sprawiedliwości.” Ja po otrzymaniu pisma, powinienem podkreślić to na czerwono i odesłać do Sądu Najwyższego. Co o tym sądzisz?

Continue reading “Klątwa czy wyrok Sądu Ostatecznego?”

Wykłady i marsze

Tabor Regresywny
czyli Marek Włodarczak
EKSK (Emerytowany Komendant Spływu Kajakowego)
I Prezes Sądu Najwyższego na Uchodźctwie

Preambuła do prolegomeny:

TR: Zaproponowałem znajomemu na wydziale prawa wykład w szatni pt. “Dochodzenie sprawiedliwości środkami artystycznymi”. Czy dało by radę równocześnie organizować takie wystąpienie w szatni na Uniwersytecie Humboldtów, w Berlinie w razie gdybym tu miał jakieś trudności?

EMS: Hmm, spytam znajomego profesora. Czy to się bardzo spieszy?

Continue reading “Wykłady i marsze”

Tekst za 10.000 dongów

Tabor Regresywny alias Marek Włodarczak

Władzy trzeba słuchać. Ale robić po swojemu. Im głupsza władza tym bardziej trzeba jej słuchać i robić bardziej po swojemu.

Mateusz Morawiecki po objęciu urzędu premiera pojechał do Torunia, gdzie zapowiedział rechrystianizację Europy. Nie wiadomo, śmiać się, czy płakać. Na szczęście zaraz po wyjeździe o tym zapomniał.

Minister edukacji, Przemysław Czarnek z kolei zapowiedział rozwijanie cnót niewieścich. Nie powiedział, po co. Prawdopodobnie sam się wystraszył tego, co powiedział. Z kolei nowa (ongiś) minister zdrowia zapowiedziała poprawienie jakości żywienia w zakładach opieki zdrowotnej. Genialne, tylko żadna poprawa jakości żywienia nie pomoże, jeżeli brak apetytu.

Continue reading “Tekst za 10.000 dongów”

Gdzie byliśmy w czasie wakacji? Ronda.

Tanja & Joasia

Nasz blogowe podróżniczki napisały właściwie tylko tyle: Ronda! Zrób o tym wpis! To miasto na bloga.

I przysłały zdjęcia. Najpierw takie:

Potem takie:

I w końcu te:

Zacznijmy od końca. Pomnik i zdjęcia prezentują słynną hiszpańską gitarzystkę, tancerkę flamenco i piosenkarkę Aniyę la Gitana, znaną również jako  Ana Amaya Molina lub Anilla la de Ronda (1855-1933). Tańczyła wszędzie, gdzie w Hiszpanii działo się coś ważnego. Spotykali się z nią wielcy tamtego świata. Odwiedzały ją królowe. Pisał o niej Federico Garcia Lorca. Zmarła w Barcelonie w wieku 78 lat. W rodzinnej Rondzie upamiętnia ją doroczny konkurs flamenco.

Miasto jest piękne i jak o nim poczytać, to aż dech zapiera. Jest bowiem położone po dwóch stronach przepaścistego wąwozu. Ma on głębokość 160 metrów, a jego szerokość sięga niekiedy 100 metrów. Po jednej stronie wąwozu leży miasto chrześcijańskie, po drugiej – muzułmańskie, a łączy je kilka niezwykłych mostów.


Więcej można poczytać TU i już zacząć planowanie następnych wakacji.

***

A ja przygotowując ten wpis, zastanowiłam się nad tym, że zapewne wszyscy podróżowaliśmy w czasie wakacji i niektórzy z nas coś o tym napisali. Czyli, jak zaczniemy planować następne wakacje, sięgnijmy i tu.

Konrad poodróżował po Azji przez trzy miesiące, ale przebywał tam ponad pół roku, bo przez semestr studiował w Singapurze. Obiecał, że napisze o tych studiach i podróżach, ale na dużo długich wpisów przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jego podróże pojawiły się na blogu już dwukrotnie: Japonia i Korea, a przemieszczanie się pomiędzy wieloma krajami umożliwiały mu samoloty, statki, pociągi i autobusy.

Ja, czyli Ewa Maria, byłam w kilku miejscach, niemal wszędzie bardzo krótko, a docierałam tam najczęściej i najchętniej pociągiem:

Lublin

Amsterdam został zapowiedziany TU, informacją o wielkiej wystawie Vermeera vand Delft. 1 czerwca byłam tam i ją obejrzałam.

Irlandia

Fryzja – Bredstedt, Sylt 1 i Sylt 2

Ela pojechała pociągiem do Amsterdamu, autem na polską wieś i klawiaturą do krainy wspomnień

Amsterdam
Wspomnienia o kurach (uwaga: wspomnienie jest w komentarzu!)
Ogórki małosolne i inne sprawy polsko-niemieckie są TU

Monika opowiedziała nam o pewnej podróży autem do pewnej małej niemieckiej miejscowości
Warthe

a Tabor Regresywny o dwóch podróżach w łodzi (łodzią?)
początek i koniec.

***

I tak sobie myślę, jak to dobrze, że czasem piszecie o tym, gdzie byliście. Dziękuję.

Dyktatura absurdalna

Tabor Regresywny (Marek Włodarczak)

Powiedzmy sobie szczerze, demokracja parlamentarna to staroć z poprzedniego stulecia, zupełnie nie pasująca do dzisiejszego świata. Przydałoby się coś nowego, jakiś nowy powiew wiatru historii. Myślę, że jesteśmy świadkami narodzin nowego systemu politycznego, wykluwającego się na naszych oczach. Za jego początek proponuję uznać moment, w którym Jarosław Kaczyński oświadcza w Sejmie – “nikt mnie nie przekona, że białe jest białe a czarne czarne”. Nową formację ustrojową proponuję nazwać dyktaturą absurdalną. Po tym oświadczeniu Jarek założył prawy but na lewą nogę a lewy na prawą. Zebrała się rada polityczna na Nowogrodzkiej i nie wiedzą, co z tym zrobić. Sasin nieśmiało zwrócił uwagę, że elektoratowi może się to nie spodobać. Antek na to, że elektoratowi jest to obojętne, ale opozycja może się przyczepić, zaproponował więc, by prezes dla zmylenia założył prawy but na prawą nogę, a lewy na lewą. Prezesowi się to spodobało i tylko raz założył po swojemu, by wszyscy widzieli kto tu rządzi.

Nie ukrywam, że jako Emerytowany Komandor Spływu Kajakowego wprawdzie nie jestem zwolennikiem dyktatury absurdalniej, ale jestem jej fanem. Rozszerzyli rok emerytalny do 14 miesięcy i upchnęli go w 12 miesiącach kalendarzowych. Jako emeryt co roku jestem o dwa miesiące młodszy, co mi bardzo odpowiada. Mało tego. Rząd przyznał mi 2200 zł brutto, ale dostać miałem 1800 netto i wtedy Jarek pomylil brutto z netto. Próbowano mu to wytłumaczyć, a on na to, że nikt mnie nie przekona, że brutto to brutto a netto to netto. I w ten sposób dostanę 2200 zł netto, a nowe brutto w kwocie 2650 zł to problem rządu. Jakby Jarek znów pomylił brutto z netto, to może by się zebrała suma wystarczająca na drugą połowę łodzi.

Próbowałem wytłumaczyć Toniemu zawiłości polskiego systemu emerytalnego w okresie kampanii przedwyborczej. Nic nie rozumiał. No to sięgnęliśmy po rakiję. Dalej nic. I wtedy pojawiła się orkiestra cygańska.


Żałuję, że nie udało się nagrać wszystkiego, szczególnie pewnej tańczącej cyganki, ale efekt był piorunujący. Jak sobie poszli, Toni mówi do mnie:

– Czy z tym waszym systemem emerytalnym nie jest przypadkiem tak jak z naszą rakiją i sałatką na zagrychę. Bo wiesz, poszliśmy z kolegą do restauracji przed południem na kieliszek rakiji, do tego oczywiście sałatka szopska. Wypiliśmy po kieliszku, ale nam została sałatka, sałatka nie smakuje bez rakiji, to zamówiliśmy po następnym kieliszku i wtedy skończyła się nam sałatka, a rakija bez sałatki nie uchodzi, to zamówiliśmy następną sałatkę. I tak aż do wieczora.

Mówię mu:

– Trafiłeś w sedno. Ale jest problem. Wy zapłaciliście za tę sałatkę i rakiję, za to brutto, które zrobiło się netto też ktoś musi zapłacić, komuś trzeba zabrać. Jest okres przedwyborczy, ryzykownie jest zbierać, lepiej wziąć kredyt, niech zapłacą następne pokolenia. Problem w tym, że wąż powiedział, żadnym sposobem nie pomrzecie. Jeśli nie kłamał, to wszystko w porządku, niech się martwią następne pokolenia, ale jeśli zwodził, mówiąc prawdę i przyjdzie nam spłacać kredyt z odsetkami w czasie następnego tu pobytu, to ja dziękuję za takie netto.

Wracając do dyktatury absurdalnej, różni się ona od zwykłej tym, że w zwykłej dyktaturze prezydent i rząd są marionetkami w rękach despotycznego dyktatora, a w dyktaturze absurdalnej to dyktator jest bezwolną marionetką w szponach absurdalnej idei wyrażonej przez całkiem sympatycznego misia o małym rozumku, a prezydent i rząd to marionetki marionetki. Absurd?