Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
18 marca we Wrocławskim Stowarzyszeniu Twórców Kultury miała miejsce prapremiera KZK. Była to okazja, bym jeszcze raz wszystko przemyślał i wprowadził stosowne poprawki. Dobrym pomysłem było jednoczesne prezentowanie KZK z podobnym eksperymentem na fotonach. Jak tylko pojawiały się pytania, które miały mnie zbić z tropu, przechodziłem do interferencji fotonów i od razu pytający doznawał olśnienia i wycofywał pytanie.
Przy okazji wprowadziłem kilka poprawek w KZK.
Pierwszy błąd zrobiłem, gdy zamiast od razu przejść do Mojej Interpretacji opartej na optyce kwantowej w klasie Kucharzy Małej Gastronomii, za którą dostałem orzeczenie psychiatryczne i rentę z tytułu niechęci do pracy, omówiłem Interpretację Kopenhaską, dzięki której można zdobyć dyplom Collegium Humanum, dofinansowanie z niezrealizowanego projektu albo zarobić na sprzedaży złota bez jego sprzedawania.


Następny błąd zrobiłem, prezentując Matrix 40 i 4. Zamiast prezentacji powinienem był dać do przeczytania ze zrozumieniem Apokalipsę. Nie jest to takie trudne, jak się wydaje, wystarczy czytać od końca, pomagając sobie patyczkami z Żabki, takimi do mieszania kawy.


Następnie przeszedłem do omawiania życia seksualnego kajakarzy w świetle Dekalogu. Nikt nic nie zrozumiał, ale bardzo się podobało. W ramach honorarium dostałem od oszołomionych słuchaczy, z lekka zamienionych w słup soli – koguta.

