Kajakarstwo a fizyka kwantowa (2)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Zostałem zaproszony do urzędu gminy, gdzie pani Mariola poinformowała mnie, że wójtowi bardzo spodobała się idea spływu kajakowego Wiosenne Wody Ziemi Kłodzkiej, w związku z czym mam się wstrzymać z wszelkimi działaniami w tym kierunku i czekać na stosowne zarządzenie wójta.

                       *
Heisenberg wspomina pewną rozmowę z Einsteinem.
Einstein: Zakłada pan, że w atomie są elektrony… jednakże tory elektronów w atomie chciałby Pan całkowicie usunąć. Czy może mi Pan wyjaśnić podstawy tych dziwnych założeń?
Heisenberg: Torów elektronów nie można obserwować… rozsądną rzeczą jest uwzględnienie w teorii tylko tych wielkości, które mogą być obserwowalne.

                        *
Wójt powołał komitet organizacyjny Polsko-Czeskiego  Spływu Kajakowego Wiosenne Wody Kotliny Kłodzkiej i zaprosił mnie na zebranie. Na zebraniu, widząc, co się kroi, powiedziałem, że musimy zrezygnować z otwarcia Katedry Poetyki. Okazało się, że jest to wykluczone, bo jacyś bardzo ważni goście z Warszawy bardzo chcą ją otworzyć. Wpadłem w panikę. Przecież nie mogę wprowadzić bardzo ważnych gości z Warszawy do wychodka za stodołą. Z opresji wybawił mnie wójt. Wydał zarządzenie o przeniesieniu bazy spływu z Ławicy do Żelazna. Odetchąłem z ulgą, myśląc, że problem wychodka mam z głowy. Nic z tego. Wójt zarządził, że Katedrę Poetyki mam przenieść do Żelazna. Żadne moje tłumaczenia, że nie da się przenieść, nie pomogły, kazał mi poszukać Katedry Poetyki w Żelazna.

                              *
Zasada nieoznaczoności Heisenberga mówi, że są wielkości,  których nie da się ze sobą pogodzić. Wyznaczenie jednej, psuje drugą. To jest bardzo silna zasada. To tak, jakbyśmy poznając czyjeś imię, pozbawiali go nazwiska i odwrotnie.

                        *
I wtedy z pomocą przyszedł mi Kubuś Puchatek. Nie wiem, jak on to zrobił ale zaczęło się od tego, że pani Mariola wymyśliła, iż obozowisko w Żelaźnie będzie się nazywało Miasteczko Kubusia Puchatka. Jednocześnie zaczęto planować, kto zajmie się organizacją stoisk z piwem.
Powiedziałem, że nie mam nic przeciwko piciu piwa przy ognisku, po zakończeniu spływu, ale przed spływem jest to niedopuszczalne, a wręcz niebezpieczne. Moja uwaga spotkała się ze zdecydowanym protestem a wręcz lekceważeniem. I wtedy napisałem do gminy pismo “Uprzejmie informuję, że Kubuś Puchatek pił miód a nie piwo, w związku z czym Miasteczka Kubusia Puchatka nie da się pogodzić z konsumpcją piwa i z czegoś trzeba zrezygnować”. Oczywiście zrezygnowali z Kubusia Puchatka i przyjęli nazwę Żelazne Miasteczko Wódniaków, przepraszam Wodniaków. Przy okazji z Katedrą Poetyki też dali mi spokój.

Opowiadam o tym spływie, bo ta historia świetnie ilustruje kapitulację myślenia, do jakiej doszło za sprawą kopenhaskiej interpretacji teorii kwantów i jednocześnie jest zalążkiem konsekwencji, do jakich prowadzi interpretacja w oparciu o optykę kwantową w klasie kucharzy małej gastronomii.

**
Im bliżej było spływu tym bardziej było widać, że spływu nie będzie i tym bardziej pani Mariola  nalegała bym zapisał się do… Ja udawałem, że nie wiem o co chodzi, a ona bała się powiedzieć wprost. W końcu dostałem szczegółowy zakres zadań do wykonania. I tak miałem dokonać naboru uczestników, przygotować szlaki wodne, sprawować nadzór nad spływakami (pisownia orginalna), zorganizować ognisko integracyjne, Katedrę Poetyki w Żelaźnie, uroczystość pasowania na młodych Kubusiów Puchatków, uruchomić  i obsłużyć  wycieczki szlakiem wodnym i zbudować 2 do 3 łodzi..  Na pytanie na jakie wsparcie finansowe mogę liczyć, odpowiedziano mi, że żadne.  Zrezygnowany napisałem donos do Burmistrza miasta.

**
Uprzejmie donoszę, że za większość problemów w mieście odpowiedzialny jest most  kwantowy na “Szlaku Dualizmu Korpuskularno-Falowego”. Badania, które prowadzę, wskazują, iż rzeczony most kształtuje poetykę współczesną, na której żeruje kultura masowa, nagminnie konsumowana przez obywateli naszego miasta. W ten sposób nieoznaczoność, instrumentalizm i brak wiary w rzeczywistość – cechy kwantomechanicznego obrazu świata – przenikają do naszego życia, czyniąc je wprawdzie zasobnym, lecz nieznośnym.

**
W zasadzie sprawa była prosta, albo zostanę członkiem partii albo kozłem ofiarnym. Ze względów literackich wybrałem to drugie.  A jak ginąć, to z mieczem w ręku. Zasugerowałem pani Marioli, że na czele spływu powinien stać komandor. Na trzy dni przed spływem Wójt zwołał zebranie. Tak jak się spodziewałem pani Mariola wręczyła mi umowę o dzieło na realizację spływu, a w niej nominacja na Komandora Polsko-Czeskiego Spływu Kajakowego Wiosenne Wody Kotliny Kłodzkiej.  Zamaszyście przybiłem pieczątkę prezesa Towarzystwa Filozoficzno- Kajakowego im. Kubusia Puchatka i złożyłem podpis. Po czym wstałem i powiedziałem, że ta umowa jest dla mnie obelgą i wyszedłem. Podniósł się krzyk, bo jak śmiem wychodzić z zebrania przed Wójtem, no to do kompletu  z hukiem trzasnąłem drzwiami i pojechałem do Barda wypożyczyć kajaki z Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Ciąg dalszy nastąpił i nastąpi

Leave a comment