Znalezione i udostępnione na FB przez Zosię Szarek. Przypomniało mi to, że o portugalskiej królowej, która piła herbatę, opowiadała mi kiedyś moja siostra. Niestety zapomniałam o królowej i herbacie. A Zosia ją znalazła. Obu miłym paniom dziękuję!
Przybyła do Anglii ze skrzynią suszonych liści, których nikt nie potrafił rozpoznać.
Wyśmiewano ją za „dziwaczny portugalski zwyczaj”.
Trzysta lat później picie herbaty stanie się najbardziej brytyjską tradycją z możliwych.
A niemal nikt nie będzie pamiętał królowej, od której wszystko się zaczęło.

Maj 1662 roku.
Dwudziestotrzyletnia Katarzyna Bragança schodzi na ląd w Portsmouth — blada po chorobie morskiej, przestraszona, w obcym kraju. Właśnie przepłynęła niebezpieczne morza, aby poślubić mężczyznę, którego nigdy wcześniej nie widziała: króla Anglii Karola II.
Jej przyjazd uznano za porażkę.
Dwór szeptał za wachlarzami, przyglądając się jej staromodnym sukniom i fryzurze. Nie znała języka angielskiego. Była katoliczką w kraju, w którym niedawno ścięto króla i przelano morze krwi z powodu religii. A jej przyszły mąż — czarujący i jawnie niewierny Karol II — miał podobno od razu powiedzieć doradcom, że ona mu się nie podoba.
Katarzyny nie wysłano z miłości.
Wysłano ją jako część umowy.
Portugalia potrzebowała angielskiej floty do ochrony kolonii przed Hiszpanią. Anglia — pieniędzy i terytoriów. Posag Katarzyny był oszałamiający: Bombaj (dzisiejsze Mumbaj), Tanger, przywileje handlowe i dwa miliony portugalskich koron. Karol poślubił korzyści. Kochanki zostawił dla siebie.

Dirk Stoop, Portret Katarzyny Braganckiej jako młodej kobiety.
Lecz wraz z posagiem przywiozła jeszcze coś — coś, co dwór uznał za osobliwą ciekawostkę.
Skrzynię z herbatą.
W 1662 roku herbata była w Anglii niemal nieznana. Egzotyczny napój z Chin, znany jedynie nielicznym. Natomiast w Portugalii, dzięki szlakom handlowym z Azją, od dawna pito ją na dworze.
Gdy Katarzyna poprosiła o herbatę na śniadanie zamiast piwa, damy dworu chichotały:
„Obca królowa pije gorącą wodę z liści”.
Ale ona była królową.
A królowe wyznaczają zwyczaje.
Po kilku miesiącach arystokracja zaczęła naśladować jej „portugalską dziwaczność”. Po kilku latach herbata stała się modna wśród londyńskiej elity. A w XVIII wieku — narodowym napojem.
Dziś Brytyjczycy wypijają około stu milionów filiżanek herbaty dziennie — ponieważ kiedyś jedna samotna portugalska księżniczka tęskniła za smakiem domu.
Lecz herbata nie była jej jedyną próbą.
W Londynie Katarzyna dowiedziała się, że jej mąż ma już oficjalną faworytę — Barbarę Villiers, lady Castlemaine. Piękną, bezwstydną, wpływową, matkę kilkorga nieślubnych dzieci króla. Gdy Katarzyna po raz pierwszy spotkała ją na dworze i zrozumiała, kim naprawdę jest — zemdlała z upokorzenia.
Karol nie ukrywał zdrad. Przeciwnie — mianował Barbarę damą dworu Katarzyny, zmuszając królową do codziennego oglądania ciężarnej kochanki własnego męża. Było to publiczne upokorzenie.
Katarzyna stanęła przed wyborem: walczyć albo wytrzymać.
Wybrała wytrwałość. Nie jako słabość — lecz jako strategię.
Była cudzoziemką, katoliczką i bezdzietną królową w kraju, gdzie od kobiety oczekiwano jedynie następcy tronu. Nie miała realnej władzy. Budowała ją więc po cichu.
Potajemnie wspierała katolików, ukrywała księży, nie wyrzekła się swojej wiary mimo ogromnej presji. Wprowadziła do Anglii modę na koronki, nowe tkaniny i wyrafinowaną elegancję. Przywiozła pomarańcze. I… stołowe widelce. (Tak, Anglicy często jedli wtedy jeszcze rękami).
I z godnością znosiła niekończący się pochód królewskich kochanek.
Mijały lata. Oskarżano ją o bezpłodność. Badali ją lekarze. Politycy szeptali o rozwodzie. Antykatolicy mówili o „karze Bożej”.
O jednym nie mówiono głośno:
Karol miał co najmniej czternaścioro uznanych nieślubnych dzieci. A mimo to to nie był jej problem.
Ona o tym wiedziała. I milczała. Bo prawda zniszczyłaby ją całkowicie.
Przetrwała. Dwadzieścia trzy lata na dworze, gdzie przeżywali nieliczni. Wielką zarazę. Wielki pożar Londynu. Spiski, w których próbowano oskarżyć ją o otrucie króla i skazać na śmierć.
Gdy Karol II umierał w 1685 roku, poprosił brata, by „był dobry dla Katarzyny”. Po dwudziestu trzech latach publicznych upokorzeń wreszcie przyznał: była wierna, godna i silniejsza, niż się wydawało.
W 1692 roku Katarzyna wróciła do Portugalii i została regentką przy bracie-królu — dowodząc, że potrafi rządzić. Po prostu Anglia nigdy nie dała jej takiej szansy.
Zmarła w 1705 roku.
Dziś miliony Brytyjczyków piją herbatę, nie wiedząc, że oddają hołd portugalskiej katolickiej królowej, z której kiedyś drwiono z powodu „obcych zwyczajów”.
Dzielnica Queens w Nowym Jorku nosi jej imię.
A tradycja five o’clock tea zaczęła się od skrzyni suszonych liści i upartego pragnienia, by nie zniknąć.
Katarzyna Bragança nie krzyczała.
Nie wzniecała buntów.
Nie domagała się szacunku.
Po prostu po cichu zmieniła brytyjską kulturę na zawsze — i przetrwała tam, gdzie próbowano ją złamać.
Czasem najbardziej rewolucyjnym czynem jest nie zniknąć.
Śmiali się z jej portugalskiej herbaty.
Dziś to symbol Anglii.
***
(Materiał ma wyłącznie charakter informacyjny i artystyczny. W przypadku dodatkowych pytań należy zwrócić się do wykwalifikowanych specjalistów. Wzmianki o znakach towarowych nie stanowią reklamy ani współpracy. Możliwe jest wykorzystanie źródeł otwartych oraz elementów stworzonych z pomocą #AI.)
