Kon Tiki
Ewa Maria Slaska
Niespełna w dwa lata po zakończeniu II wojny światowej rozpoczęła się wyprawa Kon Tiki, o której w dzieciństwie przeczytałam pewnie ze sto razy.

Książka o wyprawie wydana została po polsku w 1955 roku i ja ją wtedy od razu dostałam i przeczytałam. Do dziś bez zaglądania gdziekolwiek potrafiłabym opowiedzieć o niezwykłym drzewie balsa, z którego Heyerdahl zbudował tratwę i równie niezwykłym drzewie żelaznym, z którego zrobiony został maszt. Wiele lat później tata po jakiejś swojej wyprawie żeglarskiej przywiózł mi kawałek drzewa balsa, a ja trzymałam go przy łóżku.
Ciekawe, że tak mnie ta historia zafascynowała, choć nigdy nie było we mnie materiału na podróżniczkę, pokonującą nieprzetarte szlaki. No i nie umiałam pływać, co, jak się okazuje, nie byłoby przeszkodą, bo Heyerdahl też nie umiał. Ale tego dowiedziałam się dopiero teraz, przygotowując ten wpis :-).
Reblog z National Geographic online:
Przepłynął Pacyfik na tratwie, choć nie umiał pływać. Wyprawa Kon-Tiki była „pierwszym na świecie reality show”.
28 kwietnia 1947 roku rozpoczęła się słynna wyprawa Kon-Tiki. Podróż z Peru przez Ocean Spokojny do wysp Polinezji podjął norweski podróżnik Thor Heyerdahl. Jej celem było udowodnienie, że mieszkańcy Polinezji mogą wywodzić się z Ameryki Południowej, a nie, jak wówczas sądzono, z Azji.

Tratwa została zbudowana z materiałów dostępnych w Peru w czasach prekolumbijskich (przed 1492 r.): balsy, konopi, bambusa i liści bananowca. Nie użyto gwoździ, śrub ani drutu. Tratwę Heyerdahl nazwał Kon-Tiki na cześć boga słońca.
Kadłub składał się z 9 najgrubszych pni drzewa balsa. Najdłuższy z nich miał 14 metrów. W stanie suchym to drewno jest lżejsze od korka. Całość związana była konopnymi linami. Pokład (9×4,5 m) wykonany był z bambusa pokrytego plecionką. Tratwę napędzać miał jeden żagiel rejowy 4,6 na 5,5 metra z namalowaną głową Kon-Tiki.
Jedzenie (głównie w postaci puszek) umieszczono w kartonowych opakowaniach, które następnie oblano gorącym asfaltem oraz obsypano piaskiem, by pakunki się nie sklejały. Wodę do picia trzymano w rurach z wielkich bambusów. Ich końcówki zatkano żywicą. Część wyposażenia dostarczyło Ministerstwo Wojny Stanów Zjednoczonych, w tym racje żywnościowe, śpiwory oraz przedmioty codziennego użytku (krem do opalania czy eksperymentalne wodoodporne zapałki).
Jak kompletował załogę?
Wysłał do kilkunastu osób list: „Nie gwarantuję nic, poza darmową wycieczką do Peru, na wyspy na Pacyfiku i z powrotem, ale na pewno wykorzystasz umiejętności techniczne. Odpowiedz pilnie”. Tak wybrał pięciu kompletnie obcych sobie mężczyzn (czterech Norwegów i Szweda). Byli to odważni młodzi ludzie, członkowie podziemia antyniemieckiego.

Tylko jeden umiał żeglować. Sam Thor nie potrafił pływać. Przez całe życie miał awersję do wody, po tym jak w piątym roku życia wpadł do przerębli i tylko szczęśliwym trafem został uratowany.
Mało kto wierzył, że pływająca jednostka Heyerdahla wytrzyma na oceanie dłużej niż kilka dni. Eksperci przewidywali, że kłody pękną, przetrą liny, całość nasiąknie wodą i utonie, żagiel zostanie rozerwany, wichury zaleją tratwę i wyrzucą załogę za burtę.
Tratwa wyruszyła z Callao w Peru. Małe wymiary sprawiały, że wznosiła się na falach, które jej nie połamały. Wlewająca się na pokład woda swobodnie przeciekała pomiędzy pniami. Niektóre wspomnienia świadczyły o miłej spokojnej podróży: „Z rana pierwszym obowiązkiem kucharza było wyjść na pokład i pozbierać latające ryby, które wylądowały na tratwie w nocy. Smakowały jak pstrągi. Cysterny przewożone pod pokładem zawierały dwa razy tyle słodkiej wody, ile zużyliśmy w ciągu całej podróży. Pragnienie gasiliśmy także, żując świeżą rybę. Podczas upałów mieszaliśmy wodę pitną z morską, żeby dostarczyć organizmowi soli. Nigdy nie czuliśmy się źle. Śmierć z głodu była niemożliwa”.
Według relacji Heyerdahla było jednak wiele dni, kiedy morze było naprawdę wzburzone, a siedmiometrowe fale zagrażały tratwie. Powojenny świat z zapartym tchem śledził wyprawę, którą określono mianem „misji niemożliwej”. Opinia publiczna była zachwycona, gazety na wszystkich kontynentach śledziły ich trasę tak, jakby podróżnicy wybierali się na Księżyc. „Podróż Kon-Tiki była pierwszym na świecie reality show” – mówi Joachim Rønning, norweski reżyser filmowy, twórca filmu „Wyprawa Kon-Tiki”.

Kon-Tiki rozbiła się na rafie i została wyrzucona na atolu Raroia w pobliżu Tahiti. Wylądowała na brzegu po 101 dniach i pokonaniu 6700 kilometrów, co daje średnią prędkość 2,5 km/godz.
Thor Heyerdahl zmarł 18 kwietnia 2002 roku w Colla Micheri w północno-zachodnich Włoszech. Norweski etnograf i podróżnik miał 87 lat. Dekadę później powstał film na podstawie transoceanicznej wyprawy z 1947 r., zatytułowany „Wyprawa Kon-Tiki” w reżyserii Joachima Rønninga i Espena Sandberga. W Thora Heyerdahla wcielił się Pål Sverre Hagen. Produkcja była nominowana do Oscara i Złotego Globu.
