Teresa Rudolf
Rzeka
Każda rzeka swoim stylem
płynie; czasem żabką
czasem kraulem,
czasem stoi…
A czasem wzburzona,
ciche brzegi na kawałki rwie
przeklinając we wszystkich
językach znanych tylko rzekom,
nie ma ona ani tłumacza, ani chęci,
by ją rozumieć, bo i po co
znów “rzucać perły przed wieprze”,
wszystko dawno wiadomo…
Przemądra Natura strajkuje;
“jutro” będą burze, sztormy
huragany, potem upały, susza,
tysiące klęsk żywiołowych…
I rzeka znów popłynie
własnym stylem,
czasem kraulem,
czasem żabką,
a czasem będzie
na plecach leżeć,
z życia wysuszona…
Deszcz
Krople deszczu
pukają cicho w szybę,
czasem zawisną,
czasem spływają w dół.
Błyskawica nagle
rozdziera ciszę,
dziwne, deszczowe
wzory oświetla.
I wróży dzisiaj
z ręki codzienności,
drapiąc się po głowie
nie może nic wyczytać;
wszystko zagmatwane,
wyraźnej linii życia
nie ma, porwana jakaś,
a z jej strzępów,
niewyraźnie, prawie przezroczyście…
…zwinięta
w kłębuszek,
w pelerynie
cieniutkiej,
Nadzieja
zielona
jak liść
leży…
