Historia Ukrainy w pigułce Broma (47). A więc wojna.

Roman Brodowski (Brom)

Zamiast powstania – wojna!

Końcówka lat trzydziestych, zwłaszcza rok 1938 – 39, była dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) kolejnym „światełkiem w tunelu”, drogą do uzyskania niepodległości przy militarnym i dyplomatycznym wsparciu nazistowskich Niemiec.

Już wcześniej, gdy w 1933 roku Adolf Hitler doszedł do władzy, działacze OUN upatrywali w nowym państwie niemieckim sojusznika w walce o powstanie niepodległej Ukrainy. Jednakże represyjna polityka ZSRR wymusiła na Niemcach i nacjonalistach ukraińskich zawieszenie „przyjacielskiej współpracy”, która odtąd ograniczała się do spontanicznych, mało wiążących kontaktów.

Nawiązanie bliskiej współpracy rozpoczęło się w momencie, gdy wiadomo już było, że hitlerowska machina wojenna skierowana jest na Wschód, a wojna z wrogami Ukrainy – Polską i Rosją – jest tylko kwestią czasu.

OUN utworzyła pierwsze oficjalne jednostki bojowe po Układzie Monachijskim, jaki 30 września 1938 roku zawarły Niemcy z Włochami, Francją i Anglią. Jak widać układ nie dotyczył tylko włączenia części terytoriów czeskich do III Rzeszy, bo to właśnie w ramach układu, przy dyplomatycznym poparciu Niemiec, OUN mogła rozpocząć realizację swojego projektu i zaczęć tworzyć ukraińskie jednostki paramilitarne.

Powstawały one na terenach zwanych Siczą karpacką lub Ukrainą Zakarpacką. Był to krótkotrwały region geopolityczny, utworzony w 1938 roku przez OUN. Uzbrojeniem jednostek i szkoleniem kadry przyszłych „bojców” zajęli się niemieccy specjaliści. Szkolenia odbywały się tak na Zakarpaciu jak w Galicji i obejmowały dywersję, sabotaż oraz walki partyzanckie.

Lata 1938- 39 były dla ukraińskich organizacji nacjonalistycznych czasem najbardziej intensywnej współpracy z niemieckimi narodowcami. Dla jednych i drugich było to wspólne przygotowanie do rozprawy, a właściwie „wyprawy wojennej” przeciwko Polsce. Miało ono dla Ukraińców dodatkowo ważne znaczenie, liczyli oni bowiem na wsparcie Niemców, gdyby miało dojść na terenie Polski do ogólnonarodowego, niepodległościowego powstania ukraińskiego.

Generał Canaris, ówczesny dowódca niemieckiej „Abwehry”, zakładał, że destrukcyjne i antypolskie działania wyszkolonych ukraińskich dywersantów na Wołyniu, w Galicji i całej wschodniej Małopolsce, wywołają powstanie ukraińskie jeszcze przed rozpoczęciem wojny polsko-niemieckiej. Dzięki tak zwanej „ukraińskiej karcie”, a więc wykorzystaniu Ukraińców do wywołania w Polsce rebelii, wkroczenie armii niemieckiej byłoby argumentem, pomagającym w przekonaniu państw zachodnich o słuszności rozpoczęcia wojny, z uwagi na konieczność obrony praw i wolności etnicznych Ukraińców.

Canaris potrzebował w tym celu zgody i współpracy ze strony OUN. Dlatego przyrzekł ukraińskim nacjonalistom, że przy niemieckiej pomocy będą mogli przeprowadzić na polskich Kresach swoją narodową i niepodległościową rewolucję, zmierzającą do obowałania niepodległej „Zachodniej Ukrainy”.

Przez rok, od września 1938 rpku do rozpoczęcia w 1939 roku II wojny światowej, ukraińskie oddziały paramilitarne zorganizowały na terenie wschodniej Polski ponad 450 demonstracji antypolskich oraz kilkadziesiąt akcji sabotażowych i terrorystycznych. Skala była porażająca. Był to w większości efekt działań agentury „Abwehry”, która w ten sposób sprawdzała realną siłę ukraińskich nacjonalistów finansowanych przez III Rzeszę. Był to rachunek, który się sprawdzał, bo siły ukraińskie siły tworzyły liczący się antypolski alians Niemiec i militarne wsparcie w „drang nach osten”

W związku z zaistniałą sytuacją, „społecznym niepokojem” powodowanym przez destrukcyjne działania bojówkarzy ukraińskich na terenie wschodniej Polski, zwłaszcza na Wołyniu oraz w Małopolsce, Polska Policja Państwowa od marca 1939 roku rozpoczęła sukcesywne aresztowania najbardziej aktywnych członków i sympatyków OUN. Do sierpnia zatrzymano lub aresztowano ponad dwa tysiące ukraińskich nacjonalistów. Mimo to trwały nadal przygotowania do powstania ukraińskiego. Przerzucani z Zakarpacia do Polski ukraińscy nacjonaliści organizowali partyzanckie grupy paramilitarne, werbując zwolenników „wolnej Ukrainy”, operowali bowiem przede wszystkim na terenach zamieszkałych w większości przez ludność ukraińską.

W dziewięciu okręgach, na których działała OUN, już wiosną 1939 roku utworzono leśne obozy szkolenia militarnego dla przyszłych ukraińskich powstańców. Uczono ich walki wręcz, posługiwanie się bronią oraz sposobów taktycznego likwidowania wrogów metodami niekonwencjonalnymi – pałki, siekiery, noże, widły itd.

Według szacunków w czerwcu siły zbrojne „siczowych” liczyły od ośmiu, do dziewięciu tysięcy gotowych do rozpoczęcia powstania bojowników. Drugie tyle stanowili tak zwani junacy, czyli zwerbowana i przeszkolona do walki młodzież ukraińska.

Pod koniec sierpnia w lasach wołyńskich i galicyjskich kryło się kilkanaście tysięcy ukraińskich „bojców”, gotowych do rozpoczęcia powstania, a do zorganizowanych i przeszkolonych do walki ukraińskich nacjonalistów dołączyli szukający schronienia przed mobilizacją do polskiego wojska ukraińscy poborowi. Ukraińskie jednostki bojowe były dobrze uzbrojone w broń przemycaną ze Słowacji lub drogą powietrzną z Prus Wschodnich.

Niemiecki plan wykorzystania Ukraińców do wywołania wojny na tle etnicznym był coraz bliższy realizacji.

Dodajmy tu, że w celu wsparcia tej idei, w Niemczech powstał zmilitaryzowany Legion Ukraiński, formacja, która w chwili rozpoczęcia powstania miała zostać przerzucona na tereny polskie, by wspierając miejscowe oddziały OUN oraz ukraińskich dezerterów z Wojska Polskiego, przejąć prowadzenie dalszych działań bojowych. Na terenach Polski wschodniej do sierpnia powstały liczące około 4- 5 tysięcy osób oddziały dywersyjne. Wszyscy czekali na sygnał rozpoczęcia powstania. Jednak projekt powstania nigdy nie został zrealizowany, a przyczynił się do tego zawarty 23 sierpnia 1939 pakt Ribbentrop – Mołotow.

Niemcy bowiem, znając stosunek władz Związku Radzieckiego do Ukrainy, a zwłaszcza antypatie Stalina, po zawarciu koalicji, nie chcieli ryzykować zerwania podpisanego układu. Można się było bowiem obawiać, że wybuch powstania ukraińskiego może pociągnąć za sobą zbrojną interwencję Związku Radzieckiego, co przeobraziłoby polsko-ukraiński konflikt lokalny w konflikt ogólnoeuropejski.

23 sierpnia Niemcy podjęły decyzję o niewykorzystywaniu oddziałów ukraińskich w planowanej wojnie z Polską. Już następnego dnia zarząd Naczelnego Komitetu Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego jednogłośnie przyjął deklarację o wypełnianiu obywatelskiego obowiązku względem państwa polskiego. W imieniu narodu ukraińskiego aktu lojalności względem Polski dokonał w polskim sejmie 2 września 1939 roku wicemarszałek Wasyl Mudryj. Wraz z nim takie deklaracje złożyli i inni przedstawiciele mniejszości ukraińskiej. W imieniu powstałego w 1918 roku rządu Ukraińskiej Republiki Ludowej na emigracji deklarację podpisał Metropolita Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, Andrzej Szeptycki. Podobną deklarację złożył w imieniu ukraińskich Wołynian poseł na sejm RP, połtawski biskup cerkwi prawosławnej, autokefalicznej – Stepan Skrypnik.

***

Czy konflikt polsko-ukraiński, nienawiść jednych do drugich jest i był historyczną regułą? Wielokrotnie zadawałem sobie to pytanie i za każdym razem odpowiadałem – nie wiem.

Fakty są, jakie są. Podczas kampanii wrześniowej, gdy wojska Niemiec napadły na Polskę, tysiące obywateli pochodzenia ukraińskiego, służąc w polskiej armii stanęło w obronie zarówno Ukraińców jak i Polaków. Według danych statystycznych z tamtego okresu w wojsku polskim służyło około 110 tysięcy żołnierzy etnicznej narodowości ukraińskiej, poległo osiem tysięcy, piętnaście tysięcy odniosło rany, 80 tysięcy dostało się do niewoli niemieckiej i sowieckiej. Gdy myślę o tych faktach, chciałbym zaprzeczyć.

Lecz, kiedy myślę o OUN i dokonanych przez nich zbrodniach, o czystkach etnicznych przeciwko Polakom żyjącym na Wołyniu, Polesiu, w Galicji, o zbrodniach banderowców, o Ukraińskiej Armii Podziemnej, skłaniam się by odpowiedzieć – tak.

Wydaje mi się że nasza polsko-ukraińska asymetryczność, nie tylko polityczna, nasza wzajemna etniczna antypatia przypominają sytuację, jaka panuje na Bliskim Wschodzie, współczesną nie dającą się zasypać przepaść między Izraelem i Palestyną. Również skala wyrządzonych zbrodni jest podobna. I podobna siła propagandy.

Jak więc jest?

2 thoughts on “Historia Ukrainy w pigułce Broma (47). A więc wojna.

  1. Drogi Romku, chyba nie mozemy porownywac konfliktu Bliskiego Wschodu do naszych, spowodowanych glownie przez “Drang nach Osten” konfliktow. Naturalnie bylo masa krwawych i wyniszczajacych obie strony starc, ale jednak i jedna i druga strona miala swoje etniczne zaplecze. Dziekuje Ci jednak bardzo za ten historyczny ciag wydarzen u naszego sasiada, ktorego malo znalismy.

  2. Bardzo rzetelnie i konkretnie przedstawiona część historii, która niestety wciąż jest słabo znana szerokiemu gronu odbiorców. Pokazuje to, jak skomplikowane i dramatyczne były relacje polsko-ukraińskie już przed wybuchem II wojny światowej. Szczególnie uderzająca jest skala przygotowań OUN do zbrojnego wystąpienia i intensywna współpraca z Niemcami, której efekty mogły być tragiczne dla Polski, gdyby nie zmiana planów po pakcie Ribbentrop–Mołotow.

    Ten artykuł przypomina, że historia Europy Środkowo-Wschodniej to nie tylko walka z jednym agresorem, ale także sieć wzajemnych napięć, zdrad, planów i sojuszy, które często służyły interesom zewnętrznych sił. Warto też zauważyć, jak zmienną i oportunistyczną politykę prowadzili nie tylko Niemcy, ale też różne ukraińskie ugrupowania – od deklaracji współpracy z III Rzeszą po nagłe akty lojalności wobec II RP.

    Historia ta nie usprawiedliwia żadnej ze stron, ale powinna skłaniać do głębszej refleksji, bez emocji i uproszczeń. Potrzebujemy więcej takich analiz – bez histerii, ale z faktami, datami i kontekstem.

Leave a comment