Przyznam, że nie pamiętałam tego filmu. Ciekawa wycieczka do skansenu pt. PRL.
Rok 1977. Starsi i starsze z Was może pamiętają z czasów Gierka takie tytuły gazet przed świętami: Statki z pomarańczami przypłyną jutro do portu w Gdańsku!
Gdy Sztwiertnia kręcił film Wesołych Świąt, gierkowski dobrobyt kwitł, Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. W filmie są pomarańcze. Nawet listki mają.

Przypadek sprawił, że następnego dnia obejrzałam następny film świąteczny z tego samego okresu, czyli kultowego Wodzireja z Jerzym Stuhrem…
…a kolejnego wieczora nakręcony prawie ćwierć wieku później kolejny film świąteczny i też kultowy, tym razem z Januszem Gajosem – Żółty szalik.
Żadnego z tych filmów nie pamiętałam. No cóż, ani te dwa filmy z głębokiego PRL-u, ani ten z okresu, gdy Polska była już wolna i bogata (prawda?), nie są typowymi produkcjami kinowymi na święta. Amerykanie co roku produkują tzw. film na Boże Narodzenie, czyli romantyczną komedię świąteczną, a Polacy jak pokazują święta, to jest wprawdzie choinka, światełka i jedzenie, a w pierwszym filmie nawet śnieg “po pas”, ale świat jest podły, a ludzie nieszczęśliwi. W każdym z tych filmów wszyscy kradną, kłamią, oszukują. I wszyscy bez przerwy piją. W dwóch pierwszych filmach również palą. W trzecim już nie. W trzecim pojawia się też gastronomiczna oferta wegetariańska. Czasy się poniekąd zmieniają. Ale i tak wszyscy piją.
Wesołych Świąt!

Ewie szczególnie ale też nam wszystkim innym co-autorom dobrych, ludzkich czyli pogodnych i smakowitych świat Bożego Narodzenia!
Ewo i przyjaciele i wszyscy czytelnicy. Niech każda kropla światła co każdego następnego dnia od 22 grudnia każdego roku rozbłyska, rozświetla mroki oceanów i nasze dusze. Bądźmy szczęśliwi, radośni i ufni w DOBRO, co nigdy nie umiera.