Historia Ukrainy w pigułce Broma (19). Król Sas.

Roman Brodowski (Brom)

Od Sasa do Sasa, a w Rzeczypospolitej bez zmian

Zanim przejdę do odsłony kończącej dramat, który śmiało można nazwać „Dwieście lat niespełnionych nadziei Rzeczypospolitej Obojga Narodów”, przyznam się filozoficznym, sokratejskim stwierdzenia, że i ja „wiem, że nic nie wiem”.

Myślę że nastąpił właściwy moment, bym podzielił się z Wami, drodzy Czytelnicy (Czytelniczki), pewną refleksją, mianowicie, że jak dotąd nie znalazłem w tej naszej historycznej, XVI – XVII wiecznej Rzeczypospolitej, zbyt wielu śladów wskazujących na pokojowe, a tym bardziej braterskie współistnienie w kręgu Słowian. Niestety historia tego okresu pokazuje, że na wschodnich i południowo-wschodnich rubieżach Unii, pomiędzy wspólnotami, zamieszkującymi te tereny, Ukraińcami a Lachami nie tylko nie było współistnienia pokojowego, ale że było on wręcz wrogie. Zarówno społeczeństwo polskie, szlacheckie, jak i kozacko-ukraińskie, mimo iż od dawna należały do jednej i tej samej Unii Polsko-Litewskiej, mimo iż teoretycznie tworzyły to dwunarodowe państwa, w rzeczywistości nie potrafiły ze sobą współistnieć.

Na tych przygranicznych terenach panowała religijna i kulturowa niezgoda, konflikt interesów i wzajemna antypatia, prowadząca do obopólnej nienawiści.

O tym, co było przyczyną tego stanu rzeczy, napiszę w konkluzji kończącej tę refleksyjną przygodę z historią.

Od najmłodszych lat, od przedszkola, od szkoły, na zadawane pytania: Kim jesteśmy i skąd pochodzimy? słyszeliśmy wciąż te same lub podobne odpowiedzi: jesteśmy Polakami, płynie w nas polska, piastowska krew, naszą polskość opieramy na starych piastowskich wartościach, jakimi są wiara, tradycja, kultura i język. No i oczywiście odróżnia nas od innych narodów nasza specyficzna, słowiańska dusza.

Hmmm.

Dopóki moja wiedza o historii mojego narodu, czyli narodu moich przodków mieściła się w ramach tego, co otrzymałem w pakiecie podstawowej edukacji, a co prawy obywatel naszej polskiej wspólnoty wiedzieć powinien, takie odpowiedzi mi wystarczały. Jednakże z czasem, kiedy poczułem potrzebę głębszego poznania moich korzeni, gdy poszukiwanie prawdy historycznej o moich antenatach stało się dla mnie życiowym hobby, doszedłem do wniosku, że czas bym odpowiedział sobie na inne pytania. Ile pozostało we mnie tej „pierwej” piastowskiej tożsamości, tej wiary, kultury, języka, krwi etc, jak dużo tej mentalnej słowiańszczyzny, tej tradycji praprzodków pozostało w mej przestrzeni duchowej?

I…?

Dochodzę do wniosku, że chyba tylko to, że jestem Polakiem, co podobno ma „brzmieć dumnie”.

Tak, to że jestem Polakiem nie ulega wątpliwości, że jestem Słowianinem także, bo świadczy o tym mój język, otrzymany od przodków, chociaż w dużej części skażony słownictwem zapożyczonym od innych narodów. Lecz co z kulturą, tradycją, mentalnością czy też tożsamością historyczną, wspólnotową?

Bo przecież od ostatniego Piasta, od Kazimierza Wielkiego, Polska zawsze była pod wpływem innych kultur aniżeli tej piastowskiej. Właściwie, pomijając trzech autentycznych Piastów, naszym piastowskim krajem rządzili „wszyscy” tylko nie Piastowie. Na polskim tronie zasiadali Litwini, Węgrzy, Szwedzi, Francuz, Saksończycy, przedstawiciel rodu ruskiego, oraz mająca wpływ na kierunek rządzenia państwem, Włoszka. A więc i te moje pytania nie są bezzasadne, tym bardziej że łączą się z całością mego toku rozważań, także w kontekście poszukiwań początków tożsamości wspólnotowej dzisiejszego narodu ukraińskiego.

Wracając do dalszej, przybliżającej mnie do współczesności, podróży, żegnając się z XVII wiekiem, przybliżę nieco kolejny etap dziejów naszej Rzeczypospolitej, czyli niemalże 65 lat rządów Sasa na „piastowskiej” ziemi .

Po śmierci Jana III Sobieskiego w kraju zaczęła się rywalizacja o tron pomiędzy stronnikami władcy francuskiego, a zwolennikami austriackiego. Była to rywalizacja, jak często niestety, pomiędzy przedstawicielami obcych nam kultur, języka i mentalności. Ciekawe, że od dawna lubiliśmy być pod rządami „nie naszych”. To chyba jedna z nielicznych zachowana do naszej współczesności, słowiańska tradycja. Tak zaczynaliśmy naszą państwowość my, Słowianie – zaprosiliśmy do rządzenia nami gości zza morza, Skandynawów, Ruryka.

Profrancuskie stronnictwo polskiej magnaterii i szlachty optowało za kandydaturą Franciszka Ludwika, księcia Conti, natomiast frakcja proaustriacka zapraszała na tron elektora saskiego, Fryderyka Augusta Wettyna. W końcu odbyła się podwójna elekcja, którą wygrał ów przysłowiowy Sas, czyli Fryderyk August, który dowiedziawszy się o tym, że wygrał, niezwłocznie wkroczył ze swym saksońskim wojskiem na teren Rzeczypospolitej i rozpoczął panowanie. Ze względu na swoja wyjątkową siłę fizyczną był nazywany Mocnym i zasiadł na tronie Rzeczypospolitej jako August II Mocny.

Początkowo August II Mocny kontynuował rozpoczęte przez Sobieskiego dzieło, jakim było odzyskanie ziem utraconych przez Rzeczpospolitą w wyniku podpisanego rozejmu z Turcją w roku z 1672. Chodziło głównie o Podole i Kamieniec Podolski. Już w roku 1698 król wyprawił się na Mołdawię, co było wedle planów Sobieskiego sposobem zapobieżenia kolejnej tureckiej ekspansji. Niestety, tak jak przed nim Sobieski, nie zdołał ani opanować Mołdawii, ani odzyskać Podola.

Nie oznaczało to jednak, że Rzeczypospolita była przegrana. Przeciwnie. Zawiązana po „Odsieczy Wiedeńskiej” Liga antyturecka, nazywana Świętą, odniosła widome sukcesy militarne nad Imperium Osmańskim i zmusiła je do zawarcia traktatu pokojowego, co nastąpiono w Karłowicach w styczniu 1799 roku. I proszę, na mocy tego traktatu Turcja zobowiązana została do zwrócenia Rzeczypospolitej ziem, jakie ta utraciła w 1672 roku, a więc Podola wraz Kamieńcem Podolskim. Polska otrzymała również prawobrzeżną Ukrainę z Brocławszczyzną i część Kijowszczyzny.

August II Mocny rozpoczął działania na północy. Jeszcze w tym samym roku, licząc na zdobycze terytorialne dla Saksonii, powołał do życia unię personalną, obejmującą Inflanty, po czym w roku 1700 stworzył z Danią i Rosją Ligę Północną, skierowaną przeciwko Szwecji. Rozpoczęła się wojna północna, właściwie trzecia już, która trwała do roku 1721. Choć Polska nie należała do Ligi, osobą króla została do tej wojny wciągnięta.

XVIII wiek był czasem destabilizacji wewnętrznej. Rzeczypospolita pomimo nowego stylu rządzenia i pomimo spokoju, który wreszcie zapanował na wschodnich rubieżach, nie była w stanie wydobyć się z wszechwładnego marazmu.

Na Litwie doszli do głosu oponenci władzy Wettyna, którym przewodził ród Sapiehów. Ich samowolna próba wydostania się spod dominacji Korony oraz panoszenie się na Litwie wywołało antysapieżyński ruch oporu innych magnackich rodzin oraz gnębionej przez Sapiehów szlachty. Litwa pogrążyła się w wojnie domowej i chociaż oddziały sapieżyńskie szybko zostały zwyciężone, to Wielkie Księstwo Litewskie już do końca Rzeczypospolitej nie potrafiło ogarnąć chaosu.

W Polsce sytuacja również nabierała coraz bardziej zgniłych odcieni. Polscy magnaci oraz szlachta coraz bardziej sprzeciwiali się polityce Sasa. Jego panoszące się wojsko sprawiło, że Polska przypominała bardziej kraj pod kuratelą, a nawet okupacją, aniżeli wspólnotę zjednoczoną unią personalną.

Na Ukrainie wybuchło w 1702 roku kolejne kozackie powstanie przeciwko „Lachom”, pod przywództwem hetmana Samusia Iwanowicza i pułkownika Semena Poleja. Przyczyną powstania był fakt, że mocą traktatu w Karłowicach Rzeczpospolita zlikwidowała rejestrowe wojsko kozackie. Powstanie zostało wsparte buntem chłopów przeciwko feudalnym warunkom, w jakich utrzymywali ich polscy właściciele ziemscy, tak szlachta jak i magnateria. Powstanie trwało do 1704 roku, a swoim zasięgiem ogarnęło wszystkie terytoria, które powróciły do Rzeczypospolitej. Dla stłumienia powstania August II Mocny skierował siły koronne pod dowództwem hetmana wielkiego koronnego, Mikołaja Sieniawskiego. Wojska królewskie bez większego problem zlikwidowały ośrodki oporu kozackiego. Sieniawski rozgromił wojsko kozackie pod Berdyczowem. Resztki wojska kozackiego pod przywództwem Semena Paleja schroniły się w Białej Cerkwi.

Wskutek interwencji cara Piotra I wojska polskie powstrzymały się od całkowitej likwidacji kozackiego oporu. Semen Palej został aresztowany przez Iwana Mazepę, uwieziony w Baturynie, stolicy hetmanatu i na żądanie cara zesłany na Syberię.

O samym Iwanie Mazepie, bo to postać nietuzinkowa w naszej polsko-ukraińskiej historii, dowiesz się drogi Czytelniku (i Czytelniczko), niebawem.

cdn

PS od Adminki: Zawsze można w międzyczasie sięgnąć do Słowackiego.

Leave a comment