Gdzie Rzym, gdzie Gorzów, a gdzie Portugalia

Nagroda Don Kichota

Preambuła

Za ten wpis – jak często – też w jakimś stopniu odpowiada Ela Kargol. Bo było tak, Ela pojechała do Krakowa, gdzie na Cmentarzu Rakowickim odwiedzała różne groby, w tym naszego berlińskiego profesora Aleksandra Brücknera, którego premier Morawiecki, niejako ostatnim rzutem na taśmę, przed wyborami w październiku 2023 roku, przeniósł wraz żoną do Krakowa. Poprzednie zdanie się skomplikowało, podkreślę więc, że chodzi mi o Emmę, żonę profesora, a nie o tę ówczesną panią premierową, o której nic nie wiem poza jakąś sprawą działek kościelnych. A ten wpis i tak wcale nie o tym.

Ela odwiedziła w Krakowie grób profesora, a przy okazji w ogóle pochodziła po starym i pięknym cmentarzu i poszła na grób Jerzego Stuhra. Stuhr  (* 18 kwietnia 1947 w Krakowie; † 9 lipca 2024 roku też w Krakowie) był od czasów Wodzireja naszym ulubionym polskim aktorem. Jak to ktoś kiedyś powiedział: Kobiety chciały z nim być, a mężczyźni – nim. Po czym kupiła numer specjalny Newsweeka, cały poświęcony Stuhrowi. Przeczytała, a po powrocie do Berlina dała mi do przeczytania. A tam – no, po prostu niemożliwe! – w tekście o Wodzireju informacja, że film dostał nagrodę Don Kichota.

Nagroda

Szukam, ale informacje wcale nie są łatwe do znalezienia. Na pewno nagrodę przyznaje się filmom polskim od dawna, ale od kiedy? Otrzymują ją filmy pokazywane na festiwalach w Gdyni i w Łagowie. Po cierpliwym szukaniu znajduję informację, że nagrodę przyznają przedstawiciele Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych. No tylko że halo?! Federacja istnieje od czterech lat, a nagroda (choćby ta za Wodzireja w roku 1977) jest przyznawana od lat kilkudziesięciu.

Oczywiście, tak jest, nagrodę ustanowiono w roku 1972, o czym dowiaduję się dzięki tytułowi artykułu Macieja Gila w Magazynie Filmowym SFP : OD KUTZA DO KOCURA. DON KICHOT MA 50 LAT. Tekst jest sprzed dwóch lat, czyli nagroda dziś ma 52 lata. Fajna liczba. Artykułu nie da się jednak przeczytać, ta notatka linkuje się do siebie samej ;-).
Kazimierz Kutz, pierwszy odbiorca nagrody Don Kichot, otrzymał ją za film Perła w koronie. Pamiętam, że bardzo mnie ten film poruszył.

Na stronie Federacji nie ma dosłownie nic, ale są wymienieni szefowie (no tak!) i są obrazki. No i te obrazki są wspaniałe.

Matijos Gebreselassie

Już nawet nie wiem jak dochodzę do tego, że współczesne ilustracje do nagrody zrobił Matijos Gebreselassie.

Chłopak jest młody, odpowiada za wizerunek nagrody może od 10 lat, przedtem ten Don Kichot musiał jakoś inaczej wyglądać.
Matijos mieszka w Portugalii, chyba w Lizbonie, ale może jednak w Warszawie; uczył się w Liceum Ogólnokształcącym imienia Tadeusza Kościuszki w Gorzowie Wielkopolskim, a studiował w Łódzkiej Szkole Filmowej.

Jest bardzo współczesnym artystą, interesuje go komiks, gry, reklama i inne światy animacji. Don Kichot jest też postacią komiksową, a być może również filmową.
https://www.facebook.com/matijos.gebreselassie
https://www.instagram.com/matijos_gebreselassie/
https://www.artstation.com/matijos_gebreselassie

Piszę do Matijosa, odpowiada niemal natychmiast, po kilku dniach przysyła piękną historię o nagrodzie Don Kichot.

A ja, zanim oddam głos Matjosowi, napiszę tylko, że nie wiem, gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie Wodzirej i Stuhr, gdzie Łagów i Gdynia, a gdzie Gorzów Wielkopolski, Łódź i Lizbona? No i gdzie w tym wszystkim Berlin?

Piękny, piękny jest świat, w którym się takie spotkania zdarzają.

Jak Matijos tworzył Don Kichota

Dobry wieczór Pani Ewo,

wykonała Pani większe rozeznanie w takim razie 😉

Do postaci Don Kichota nie wracałem już od jakiegoś czasu, ale rzeczywiście ostatnio kilka osób powiedziało mi, że natrafiło na moje nazwisko przez tę postać właśnie – dla DKFów wykonałem pewne materiały promocyjne związane z ich bohaterem z logotypu.

(Gdy pod koniec pisania tego maila wracam w to miejsce, widzę, że krótkie tło, które miałem tu opisać, stało się właściwie większym wywodem – przepraszam – ale niech już tak zostanie.)

W rodzinnym mieście Gorzowie dołączyłem do Dyskusyjnego Klubu Filmowego w związku z moją pasją filmową (czas gimnazjum/liceum).
Zaprzyjaźniłem się tam z prowadzącą – Iwoną Bartnicką, która będąc jednocześnie wiceprzewodniczącą rady PFDKF, wspomniała mi o planach federacji na odświeżenie wizerunku Don Kichota oraz o możliwości zrealizowania dla nich spotu kinowego.
Mój kontakt przekazała przewodniczącemu rady i okazało się, że projekt jest wyjątkowo ciekawy, bo mogłem dostać całkowicie wolną rękę pod względem artystycznym i kreatywnym na przygotowanie krótkiego klipu animowanego, który promowałby federację i pojawiłby się w całej Polsce przed pokazami filmowymi. Jako aspirujący animator, w trakcie nauki w Filmówce, uznałem, że taka promocja to świetna sprawa. Projekt nie był płatny, ale sama postać don Kichota całkowicie przemawiała do mojego gustu, więc uznałem, że skoro tak czy siak praca sprawi mi przyjemność, to warto się jej podjąć.

Najpierw przedstawiłem wszystkim swój koncept postaci – jak wyobrażałbym sobie wygląd bohatera w animowanym spocie, zanim zostanie zamknięty w logotypie:

najpierw szkic


później propozycja na wykończenie. czarno-biały obraz, przypominający studyjne, kreacyjne oświetlenie


I spodobało się, więc mogłem przystąpić do działania.
Projekt był jednak dla mnie poboczną sprawą (nauka, konieczność wykonania filmowej etiudy każdego roku, projekty komercyjne itp), więc długo zajęło mi domknięcie całości.
Ale udało się, w międzyczasie wykonywałem kadry docelowe do klipu, które zachęcały mnie trochę do działania.

Sam pomysł na spot:

Dynamiczna scena walki z wiatrakami, zmontowana pod krótki utwór muzyczny.


Ten ostatni kadr jest czymś co ‘dodałem od siebie’ (również znalazł się w finalnym klipie). Przedstawia Don Kichota zwycięsko stojącego na zgliszczach wiatraka.
W mojej wersji Don Kichot nie jest do końca szaleńcem; jeśli w jego świecie wiatrak rzeczywiście był olbrzymem – to pozwoliłem mu wygrać ten pojedynek.


Sama animacja do obejrzenia tutaj:
PFDKF- spot kinowy

a pod poniższymi linkami 2 strony z mojego portfolio online (dawno nic nie aktualizowałem przez natłok projektów):
https://www.artstation.com/artwork/OAq9w
https://www.artstation.com/artwork/8g8OO

Są tam między innymi 2 plakaty które też wykonałem. Z tego co pamiętam, to chyba ta poza Don Kichota miała znaleźć się na szklanej statuetce będącej nagrodą,
ale nigdzie nie mogę znaleźć, czy te projekty się zachowały


i poboczny plakat poniższego wydarzenia z naszym bohaterem:


Mam nadzieję, że nie zanudziłem kompletnie. 
Wszystkiego dobrego

Pozdrawiam/Best regards

Matijos Gebreselassie

One thought on “Gdzie Rzym, gdzie Gorzów, a gdzie Portugalia

  1. Niesamowite!
    Ja tego w tym Newsweeku nie doczytałam, albo umknęło to mojej uwadze.
    Wybierając się do Krakowa wrzuciłam do internetu frazę Don Kichot, a jakże. Znalazłam adres pubu “Don Chichote, czyli bohaterowie są zmęczeni”, od jakiegoś czasu już zamkniętego. Chciałam tam pójść, żeby zobaczyć, gdzie to było, co to było. Ze strony internetowej wynika, że dużo muzyki, dużo jazzu, dobre drinki i Don Kichot w logo.
    Nie odwiedziłam tego miejsca, ale dwa razy byłam  na cmentarzu i zupełnie przypadkowo przy grobowcu Stuhrów i stąd ten zakupiony w kiosku Newsweek i ….nagroda Don Kichota!
    Wszyscy kochaliśmy DKFy!

    https://www.facebook.com/bohater.zmeczony

    https://www.facebook.com/PFDKF

Leave a comment