Roman Brodowski (Brom)
Historia naszego sąsiada, Ukrainy, jak i większości plemion wschodniosłowiańskich, jest powiązana z Rusią. Dlatego dotychczas omawiałem genezę powstawania najpierw księstw Ruskich, a potem Rusi Kijowskiej.
Tam jednak śladów świadomego narodu Ukrainy nie znalazłem.
Natomiast „okres tatarski” Rusi, chociaż w niektórych aspektach, zwłaszcza kulturowych i mentalnych przypomina mi nieco cechy, jakie częściowo odnajduję wśród mieszkańców Ukrainy, staram się rozpatrywać bezrefleksyjnie, bo i nie widzę tu niczego, co by mogło świadczyć pojawieniu się chociażby „przedświtu ” społeczeństwa.
Nadszedł czas niewoli, w jakiej na prawie 250 lat znalazły się ziemie zjednoczonych niegdyś księstw Rusi Kijowskiej, okres całkowitej zależności Rusi od chanatu mongolskiego, a właściwie od utworzonej na tym terytorium, Złotej Ordy ze stolicą w dolnym biegu Wołgi, Saraj Batu. Ograniczę się tu do skróconego opisu tej części historii Rusi, podkreślając z całą mocą, że brutalność tamtego azjatycko-hegemonistycznego czasu zmieniła oblicze mentalne i kulturowe społeczeństwa dawnej, słowiańsko-skandynawskiej Rusi. Ten tragiczny w dziejach Rusi „jasyr” trwał 250 lat, kiedy doszło do ponownego zjednoczenia się księstw ruskich i odrodzenia potęgi państwa jako Wielkiego Księstwa Moskiewskiego.
Tatarzy zapoczątkowali swoje panowanie na podbitych terenach Rusi po wojnie trwającej zaledwie cztery lata, od 1237 do 1241 roku. Założyli państwo – Złotą Ordę – i podporządkowali sobie książąt ruskich, zmuszając ich, jeśli chcieli sprawować władzę, do przyjęcia tzw. jarłyku, a to zakładało stosowanie zbrodniczych metod panowania i ślepe posłuszeństwo chanowi i podległym mu urzędom chanackim. Ponieważ otrzymawszy jarłyk z rąk chana książę sprawował władzę nie tylko nad swoim narodem, ale i nad innymi książętami, dochodziło często do walk, również bratobójczych. Każda metoda otrzymania przywileju władztwa nad innymi była dobra. Denucjacja, fałszywe oskarżenia, zwykła plotka, przekupstwo, skrytobójstwo były w środowisku książąt codzienną praktyką do osiągniecia celu, jakim było sprawowanie nadrzędnej wobec innych godności.
O dzikim i bestialskim obchodzeniu się Tatarów ze zniewolonym narodem ruskim nie będę się dużo rozpisywał. Było to, literalnie, piekło. Z wielu historycznych źródeł kronikarskich wiadomo, że zarówno chan jak i jego tatarscy urzędnicy, traktowali zniewolone narody, jak podludzi. Metody upodlania zarówno psychicznego jak i fizycznego stosowane przez nich świadczyły o ich emocjonalnym zwyrodnieniu.
Od książąt ubiegających się o miano zwierzchnictwa chan wymagał danin i podatków, wymuszania całkowitego posłuszeństwa poddanych wobec „wojowników” tatarskich, oddawania dziewczynek i kobiet do posług, a chłopców do rzemiosła „żołnierskiego”. Sami książęta, stojąc przed obliczem chana, z byle powodu byli lżeni, karani, zabijani. Metody rządzenia jakie urzędnicy lokalni stosowali na polecenie chanatu, waśnie i spory toczące się przy aktywnym, a nawet decydującym wpływie Tatarów, nieufność w rodzinach i między partnerami, do jakiej doprowadzali tatarscy urzędnicy, stawały się modelowym, zgodnym z tatarską tradycją, sposobem postępowania. Każdy przejaw nieposłuszeństwa ludności i oporu w stosunku do najeźdźców, były przez nich brutalnie i bezwzględnie tłumione. Normą było gotowanie ludzi żywcem, oślepianie, zadawanie śmierci metodami tak zwanego powolnego umierania, co jednak, dodam dla porządku, prawie nie odbiegało od powszechnych w średniowieczu w całej Europie metod sprawowania władzy i inkwizycji w stosunku do odstępców od wiary.
Zarówno polityka rządzenia, jej styl i metody mogły zaważyć, i z pewnością zaważyły, na sposobie sprawowania władzy przez późniejszych władców Rusi, Moskwy, Rosji.
Ciekawe jednak, że Tatarzy nie prześladowali Cerkwi i jej kapłanów, pozwalając im na swobodną działalność kanoniczną. To sprawiło, że na terenie świątyń nadal prowadzona była chrystianizacja, co popi łączyli z oficjalnie zabronionym krzewieniem ruskiej kultury i tradycji. W 1299 roku Maksym, metropolita Kijowa, przeniósł Metropolię do Włodzimierza i chociaż miało to jedynie symboliczne znaczenie, to sam fakt, że był Metropolitą całej Rusi, przypominał Rusinom o ich na dawnej chwale i jedności.
Władze Cerkwi i władze świeckie przez cały okres jarzma rządziły się dwoma osobnymi nurtami. Jednakże to Cerkiew była bardziej niezależna i to nurt cerkiewny sprzyjał centralizacji Rosji. Taki stan rzeczy często doprowadzał do konfliktów duchownych z posłusznymi chanatowi władzami świeckimi.
Najeźdźcom nie zależało na sprawowaniu władzy na podbitych terenach, lecz na otrzymywaniu stałych i regularnych wpływów z danin i podatków. Na początku swego zwierzchnictwa urzędnicy chanatu dokonywali spisu ludności oraz wyznaczali urzędników (baskaków) do kontrolowania i ściągania haraczu.
Taki stan rzeczy trwał aż do początków powstawania Księstwa Moskiewskiego.
Po powolnym, ale całkowitym upadku znaczenia Kijowa, jego rolę przejął Włodzimierz nad Kaźnią. Władca na początku XIV wieku otrzymał, potwierdzony jarłykiem, tytuł wielkoksiążęcy. Tytuł ten dawał mu zwierzchnictwo nad sąsiednimi księstwami, moskiewskim, riazańskim i twerskim.
W 1328 roku Wielkim Księciem Włodzimierza mianowany został jarłykiem po raz pierwszy książę moskiewski. Od tego czasu zarówno Włodzimierz jak i Moskwa sprawowały polityczną nadrzędność nad innymi księstwami. Współpracowały z nimi republiki nowogrodzka i pskowska, a to pozwoliło na powolne odradzanie się w społeczeństwie ruskiej świadomości narodowościowej. Niestety, mimo możliwości jednoczenia się księstw, żaden z panujących na moskiewskim czy też włodzimierskim tronie nie zamierzał narażać się mongolskim panom. Walka o moskiewski czy włodzimierski przywilej władzy trwała. Złamane przez tatarskich chanów książęce charaktery, strach przed mongolską zemstą za nieposłuszeństwo, wymuszane przez dostojników przysięgi całkowitego poddaństwa chanowi oraz stosowanie okrucieństwa i terroru względem Rusinów, nie pozwoliło żadnemu z książąt na jakikolwiek krok w kierunku zdecydowanego buntu antytatarskiego. Tym niemniej za plecami włodarzy Złotej Ordy zaczęły się niemrawo objawiać książęce ruchy wolnościowe. Coś drgnęło, ale droga do wolności była nadal bardzo odległa.
Dopiero, gdy władzę w Moskwie objął Dymitr Iwanowicz, zwany Dońskim, pojawiło się światełko w tunelu. To właśnie on, Dymitr Doński powstrzymał ekspansję Wielkiego księcia Litwy, Olgierda, na Wschód, broniąc przed nim Moskwy. To Dymitr zjednoczył i przyłączył do Moskwy inne księstwa, jak twerskie czy riazańskie. Rządząc twardą ręką, podporządkował sobie większość skupionych wokół Moskwy książąt, by jako pierwszy od czasu zwycięstwa nad wojownikami chana w 1223 roku nad Kałką, podnieść miecz na znienawidzonego Tatarzyna. I go pokonać. Czynu tego dokonał w 1380 roku na Kulikowym Polu, na Donem – stąd jego przydomek „Doński”).
Co prawda po dwóch latach chan Tachtamysz w odwecie zaatakował Moskwę i ją pokonał, dokonując rzezi Kremla, ale zwycięstwo Dymitra uświadomiło ludności państwa moskiewskiego możliwość zrzucenia z siebie jarzma tatarskiego
Wiara w to, że można pokonać najeźdźców i ponownie się zjednoczyć, by stworzyć nową potęgę Rusi, stała się dla potomków Ruryka fundamentem budowy Wielkiego Księstwa Moskiewskiego.
Dymitr Doński przed śmiercią przekazał władzę swojemu synowi Wasylowi, który zawarłszy sojusz z Wielkim Księciem Litewskim, Witoldem, przeciwko Tatarom i rozpoczął proces uwalniania narodu od narzuconego przez Tatarów jarzma. Tak rozpoczęło się powolne „babie lato”, upadek wielkiej, stworzonej przez Czyngis-chana potęgi Mongołów i powolny proces budowy późniejszego caratu Rusi.
Całkowite i definitywne zrzucenie przez Ruś niewoli tatarskiej nastąpiło dopiero w 1480 roku, w wyniku niewielkiego moskiewsko-tatarskiego starcia Ugrą
Cdn
