Ela Kargol
Tibor Jagielski, artysta
ur. 13. 01. 1959 w Szczecinie
zm. 02. 06.2024 w Berlinie
Tibor Jagielski, artysta wielki, cmentarz malutki.
Nie wiem, czy sam go sobie wybrał, czy zrobił to ktoś za niego, jak już wybierać nie mógł. Ktokolwiek wybrał, wybrał dobrze. Najmniejszy na Reinickendorfie (to dzielnica Berlina), jeden z najmniejszych w całym Berlinie. Tak naprawdę, nie wiem, który cmentarz jest najmniejszy.
Wchodzi się furtką jak do czyjegoś ogrodu. Czyjeś ogrody otulają cmentarz, który, gdy powstawał, był tym pierwszym “ogrodem” w szczerym polu.
Czy Tibor Jagielski mieszkał w pobliżu? Podobno nawet nie.
Berlin-Hermsdorf / wieś Hermana z początkami słowiańskimi, bo jakże innymi? Zawsze i wszędzie ich szukamy.
Na początku byli Słowianie
W XIII wieku pojawili się Germanie i zdominowali Słowian.
Na cmentarzu, tym cmentarzu Tibora – Friedhof Hermsdorf II – jest stary grobowiec rodziny Hartbrodt
– Florentyna Hartbrodt z domu Jackowska na pewno miała coś ze Słowianami wspólnego, może nie z tymi sprzed tysiąca lat, ale z tymi sprzed wieku, sprzed dwóch.
Z domu była Jackowska, z polską żeńską końcówką “ska”.





Hermsdorf od ponad stu lat jest już w granicach Berlina, Najpierw Dużego Berlina, po wojnie Zachodniego. Mur niedaleko. Ten Mur, którego już nie ma.
Atmosfera i wygląd prowincji podmiejskiej. Sielanka, zwłaszcza latem.
Prochy Tibora spoczęły na starej słowiańskiej ziemi, niedaleko Florentyny z domu Jackowskiej.


Nie znam całej twórczości Tibora, jego tekstów, tłumaczeń, rysunków…
Poznałam Tibora kilka lat temu. Szukaliśmy piwa, żeby się napić, pogadać, przy piwie. Jakoś nigdzie nie było, w pobliżu, to było przy przy Nordbahnhof w Berlinie.
Czyli przy dawnym Dworcu Szczecińskim, no bo Tibor był ze Szczecina. Ktoś w końcu znalazł piwo. Nie pamiętam, czy Tibor czy Ewa.
Brło, podobno kultowy browar, kultowe piwo.
Nam nie smakowalo.
Brło – starosłowiańska nazwa Berlina, a nam nie smakowało. W smaku przypominało bagno.


Do grobu Tibora łatwo trafić.
Wystarczy wejść “ogrodową furtką”, trochę w głąb ogrodu, kierować się w stronę kaplicy i anioła. Lewe skrzydło anioła wskaże drogę. Obok grobu Tibora groby wojenne, a u sąsiada na grobie, kamienne grzyby.


To właśnie grzyby były ilustracją zaproszenia na wystawę Tibora, wystawę w Polskiej Kafejce Językowej w Berlinie – Pankow. Wystawę która się nie odbyła.



Artysta umarł.

Bardzo się cieszę, że Ela zrobiła taki sympatyczny wpis o Tiborze. Do dziś miałam dość niefajne uczucie, że (prawie) nikt nie miał nic do powiedzenia po jego śmierci.
Zniknął tak aktywny na tym blogu (ogólnie też), człowiek. Odszedł, przeminął, umarł w pamięci ludzkiej.
Ela zwróciła mi wiarę w to, że nie jesteśmy tutaj wszyscy (prawie) tylko konsumentami tego, co się tu pojawia.
Elu, dziękuję bardzo za ten tak sympatyczny wpis. To mu się naprawdę należało. Może się teraz z jakiejś chmurki do nas uśmiecha (albo odwrotnie 😅, sprowokuje po swojemu jakieś nieporozumienie, dyskusję, kogoś nawet obrazi, jak to Tibor).
T.Ru
Będzie nam wszystki brakowało Tibora, jego komentarzy, jego tekstów, jego sztuki, jego spojrzenia na życie…
Teraz już wiem, że to miejsce spoczynku wybrała dla niego jego długoletnia towarzyszka życia, Hannelore. Hannelore mieszka w pobliżu. Będzie go często tam odwiedzać. A my postaramy się, aby wystawa, do której się przygotowywał, odbyła się, niestety już bez Tibora.