O Palestynie, Izraelu i Berlinie

Wiktor Pahl

Wszystko zaczęło się w październiku.

Taka jest narracja naszej klasy politycznej, ale jest to po prostu wygodne zachodnie kłamstwo. Wszystko zaczęło się prawie 76 lat temu, kiedy ponad głowami Palestyńczyków wielkie imperia zadecydowały o ich przyszłości i powstało państwo Izrael, które od dekad dokonuje ludobójstwa na ludności arabskiej. Od października Izrael zamordował już ponad 30 000 palestyńskich cywilów (w tym kilkanaście tysięcy dzieci) i nic nie zapowiada, że zamierza się zatrzymać.


Parę dni temu armia izraelska zamordowała na terenie strefy Gazy siedmiu wolontariuszy z World Central Kitchen, pośród których był Polak – Damian Soból. Izraelczycy “przypadkowo” ostrzelali konwój humanitarny, a potem “przypadkowo” ostrzelali go jeszcze dwa razy i “przypadkowo” dobili uciekających cywilów. W Polsce lekko zawrzało, a “wystarczyło”, że Izraelczycy zamordowali jednego Polaka, bo ponad 30 000 Palestyńskich cywilów najwyraźniej nie było godne naszej uwagi. Polscy politycy potępili morderstwo, ale ich słownictwo pozostało łagodne i oszczędne. Mimo to ambasador państwa Izrael nazwał ich antysemitami. W reakcjach na słowa ambasadora można wyczuć lekkie zakłopotanie i niezrozumienie zarzutów, ale dla berlińskich aktywistów to już norma.

Od października niemiecka policja nie ma żadnej litości wobec osób protestujących. Każdy kto jest przeciwny ludobójstwu w Gazie jest antysemitą albo… członkiem Hamasu. Częścią Hamasu (według premiera Izraela) jest nawet REPUBLIKA POŁUDNIOWEJ AFRYKI, bo ośmieliła się pozwać Izrael do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (ICJ). Oskarżenia o antysemityzm są wystrzeliwane przez syjonistów niczym z broni maszynowej i mogą oberwać nimi wszyscy i dość często są to też Żydzi. Jakiś czas temu konto żydowskiej organizacji Jüdische Stimme zostało zamrożone. Dlaczego? Zbierali oni fundusze na organizację Palestyńskiego Kongresu w Berlinie (który oczywiście przez media został okrzyknięty antysemickim). NIEMCY NAZYWAJĄ ŻYDÓW ANTYSEMITAMI.


Co się dzieje? Czy ktoś przespał dwudziesty wiek? Niemcy nie przespali, ale z pewnością chcieliby o nim zapomnieć. Jeśli ktoś zastanawia się, dlaczego społeczeństwo i rząd Niemiec stoi murem za Izraelem i nadużywa słowa antysemityzm i odmienia je przez wszystkie przypadki (chociaż w niemieckim mają tylko cztery) to odpowiedzią są “German guilt” (niemiecka wina), anty-arabski rasizm i pieniądze. Izrael twierdzi, że jest państwem żydowskim, więc z uwagi na historię Niemcy wolą stać po jego stronie. Nieważne jak głośno Izrael krzyczy o tym, że jest państwem żydowskim, to prawda jest taka, że nie reprezentuje Żydów. Żydzi mogą reprezentować się sami.

Ale jak jest z tym słownictwem? Sytuacja jest prosta.

Antysemityzm to nienawiść wobec osób narodowości żydowskiej, a sprzeciw wobec działań Izraela nazywamy antysyjonizmem.
Większość antysyjonistów nie jest antysemitami.
Większość Żydów nie jest Izraelczykami.

Zapraszam na wydarzenie “Polonia dla Palestyny”, które odbędzie się 28 kwietnia o 18:00 na Waldemarstraße 110 na Kreuzbergu. Będziemy zbierać pieniądze na pomoc humanitarną i dobrze się bawić.

Wiktor Pahl dla Ewa Maria and Friends

One thought on “O Palestynie, Izraelu i Berlinie

Leave a comment