Wiatraki i wiatraki

Ewa Maria Slaska

Inspiracji dostarczył Marek Włodarczak, czyli Tabor Regresywny
Dziś ciekawy dzień, poniedziałek wielkanocny, śmingus dyngus i prima aprilis.

Alex Howitt, który nie jest jednak autorem tego obrazka. Jego strona na FB jest zbiorem takich mniej lub bardziej śmiesznych obrazków.

Pięknie. Motyw nie jest nowy, ale ojtam ojtam, ludziom się podoba, a skojarzenie wydaje się oczywiste. Don Kichot walczy z wiatrakami. Tymczasem jednak turbina wiatrowa to nie ten wiatrak, z którym walczył Don Kichot. Bo są wiatraki i wiatraki. Te do mielenia mąki i innych produktów nadających się do mielenia i te do produkcji energii. Te do mielenia wcale nie muszą być napędzane wiatrem, może nimi poruszać woda, mogą ludzie lub zwierzęta, a może prąd. Tymczasem wiatrak na powyższym obrazku wcale nie służy do mielenia. To mała umocowana na patyku elektrownia.

Don Kichot walczył z wiatrakami, bo były duże, masywne i wydawały mu się olbrzymimi mężczyznami. Można by powiedzieć, że cóż, wiadomo, był szurnięty, bo przecież olbrzymów nie ma. Ale to nieprawda. W całej Europie wierzyliśmy w olbrzymy. Były nasze rodzime Waligóry i Wyrwidęby, byli Anakici, olbrzymy w Biblii i był olbrzymi Cyklop w Odysei, są też olbrzymy w różnych hiszpańskich opowieściach. Gdy ruszałam z Logrono na pielgrzymkę do Santiago di Compostela pierwszego dnia doszłam do Najery, gdzie mieszkał olbrzym. Był to syryjski namiestnik miasta, miał trzy metry wzrostu i ważył ponad 200 kilo. Pokonał go Roland. Walka trwała cały dzień, noc i dzień następny aż do wieczora. To jedna z tych opowieści rycerskich, którymi zaczytywał się Don Kichot. Każdy z bohaterskich rycerzy musiał kogoś pokonać, olbrzyma, czarnoksiężnika, smoka.

W walce Don Kichota też chodziło o to, żeby pokonać złego i złowrogiego przeciwnika i zdobyć rycerskie ostrogi. Nie chciał przecież zmieść wiatraków z powierzchni ziemi. To zatem walka o zupełnie innej motywacji, niż ta, którą sugeruje obrazek reprodukowany przez Alexa Howitta. Tu nie chodzi o zdobycie miana rycerza, ale o pokonanie turbin wiatrowych.

Hmmm. Tak chcemy? No wiem, są mało wydajne, ale jednak gdyby to miała być “nasza” walka, ta, która odbywa się po naszej myśli, to czy Don Kichot nie musiałby raczej walczyć z kopalnią węgla albo szybem naftowym, a nie z elektrownią wiatrową? Na stronie Alex Howitta, na której Tabor znalazł ten rysunek jest sto kilkadziesiąt komentarzy. Większość bardzo pozytywna. Obrazek jest, fajny, super, dowcipny, kapitalny, genialny i tak dalej. Ale jednak są i inne:

Hmmm…, pisze niejaki Robin Bownes. While I certainly appreciate the literary aspect of this joke, there are a lot of other rather disturbing aspects to this image that lead me to believe that it’s original purpose may well have been anti-renewables propoganda/misinformation.

1. The “smoggy”, seemingly polluted atmosphere, which doesn’t really fit with wind turbines.
2. An infertile wasteland, with the apparent inference that it is a result of the wind turbines. Many conspiracists seem to think that nothing can grow “in the shadow” of a wind turbine.
3. The ridiculously dense proliferation of wind turbines. (Such installation density would negatively impact the effectivity of the turbines)

Even for the literary joke, this is an unnecessary exaggeration, which I could let go, if it weren’t for the other fairly obvious anti-renewables conspiracy trigger-points.

I’m surprised the ground is not littered with the corpses of dead birds … yet another favourite, false anti-wind turbine trope.

Albo:

Mark Palmos: I wonder if this was produced by petrol/coal/gas industries… Striking image but seems like a cross between poetic licence and anti-wind turbine propaganda.

4 thoughts on “Wiatraki i wiatraki

  1. a ja to widzę tak: ten tu nie walczy z wiatrakami. to jest metafora wynikająca z tego, że wiemy, że walka z wiatrakami była bezsensowna. jak bezsensowna jest teraz walka o odnawialne źródła energii. to kropla w morzu. ludzkość już przegrała tę walkę. czyż nie?

    1. i jeszcze to widzę jako zmianę krajobrazową. ci dwaj nie wyglądają, jakby za chwilę mieli nacierać na te wiatraki. don kichot nawet nie ma lancy. sancho podparty i zapatrzony. obaj wpatrzeni, ale raczej pasywni, nostalgiczni, zrezygnowani niż ofensywni i w natarciu. mogliby wręcz z żalem zanucić “dziś prawdziwych wiatraków już nie ma”. tu wieje chłodem. nie ma ciepła i organiczności drewnianych czy nawet podmurowanych wiatraków. 😦

  2. Być może chce zwrócić uwagę na stawianie tych kolosów w pobliżu domów, być może chce zwrócić uwagę, że podobnie jak wiele innych absurdalnych skrajności – zaśmiecają naturalne środowisko nie tylko na lądzie, gdzie dzikie ptaki tracą orientację, lecz również na morzach, oceanach które są naturalnym środowiskiem różnych zwierząt – środowiskiem w którym tracą orientację, podobnie jak wszechobecne plastikowe odpady, które w odizolowanych od siedlisk ludzkich środowiskach, niestety nie chronią je przed zanieczyszczeniem, gdyż  plastikowe śmieci nie mogą być usunięte przez sprzątanie, a wietrzenie dużych plastikowych przedmiotów nieuchronnie spowoduje wytworzenie dużej liczby mikro -nano plastycznych cząstek, jak również wypłukiwanie substancji chemicznych, które zostały celowo dodane do plastiku oraz innych substancji chemicznych, odrywają się od polimerowych struktur plastiku. Tak więc, plastik w środowisku jest podlegającym ciągłym zmianom problemem o rosnącej złożoności i mobilności. To, gdzie się gromadzi i jakie skutki może wywołać, jest trudne, a może nawet niemożliwe do przewidzenia, to potencjalny punkt krytyczny nieodwracalnych szkód środowiskowych. Oprócz szkód środowiskowych, zanieczyszczenia plastikowe mogą powodować same z siebie poprzez fakt, iż zaplątują się w nie zwierzęta oraz inne toksyczne efekty które są z nimi związane! Mogą one również działać w połączeniu z innymi tzw.stresorami środowiskowymi w odległych obszarach, wywoływać szeroko zakrojone, a nawet globalne skutki. Nowe badania przedstawiają szereg hipotetycznych przykładów takich następstw, w tym zaostrzenie zmian klimatycznych z powodu zakłócenia globalnego obiegu węgla w ekosystemie, a także utratę bioróżnorodności w oceanach, gdzie zanieczyszczenia plastikowe działają jako dodatkowy stresor. Oprócz tego, ogromnym problemem jest też postępująca utrata siedlisk wielu gatunków – National Geographic Polska. Podobnie jak Glyphosat niszczący żywe organizmy, podobnie jak genetyczna manipulacja produktów rolnych! Może zastanawia się jakim korporacjom i komu tak cholernie zależy, na forsowaniu tych krótkowzrocznych pomysłów nowatorskich – pomysłów, w których wykorzystywane są silniki diesla, nie wspominając o odpowiednich parametrach, które pozwalają na osiągnięcie pełnej wydajności turbin wiatrowych – nie wspominając o terminach przydatności, eksploatacji, gdyż z biegiem czasu te kolosy muszą być utylizowane, podobnie jak samochody z napędem elektryczny w których z biegiem czasu ogniwa elektryczne muszą być utylizowane, które podobnie jak samochody spalinowe obciążają klimat! Zielony ład UE, który jest zieloną grą interesów!? Być może chodzi o pozostawienie podobnych monumentów, artefaktów jak na znanej wyspie Rapa Nui kamiennych kolosów, gdzie  Archeolodzy wciąż próbują dociec,w jaki sposób – czy ich historia jest opowieścią o katastrofie ekologicznej, czy peanem na cześć ludzkiej pomysłowości!? Być może, mają w tym interes aktywiści, których z trudem można odkleić od asfaltu, by zasłużyć na Bahama Urlaub!? 

  3. Przychylam się w wielu punktach do argumentów obu panów, a szczególnie do tych, gdzie chodzi o spojrzenie na katastrofę ekologiczną dzisiejszych czasów, dokładnie wypunktowaną przez pana Mariusza.

    Ten obrazek widzę tak ;
    tak rzeczywiście widoczne, wyraziste, prawie realne, są obie te figury “don- kichotowskie”, a wiatraki, to raczej tu mało “wyraźne”, a my wszyscy dobrze je znamy. Czyżby to właśnie wiatraki miały się ciągle zmieniać, gdy tymczasem wszelkie Don Kichoty są stabilnymi faktorami, i będą się im przyglądać, kontrolować i wybierać te z którymi walczyć,
    a które akceptować, lub nawet właśnie o nie walczyć ?
    Interpretacji może być tak wiele, jak wiele osób przyjrzy się temu obrazowi.
    I to jest fajne…

Leave a comment