Podróż dookoła Ziemi w kilku scenkach (3)

Teresa Rudolf

W dużym, stołowym pokoju czekała już na Filomenę, pachnąca dobrą, gorącą kawą, porcelanowa filiżanka. Kobieta jak zwykle najpierw przyglądała się gołębiom, raz od strony ulicy, a raz od podwórza, zanim zapaliła papierosa i zasiadła do codziennej, już prawie rytualnie parzonej i pitej kawy.

Dzisiaj czuła się dobrze, wyspana, co ostatnio było nie byle rzadkością.

Poczuła nawet przypływ świeżej, dobrej energii, z którą w ogóle nie wiedziała, co począć, również jakąś dziwną tęsknotę, której nie mogła długo zidentifikować; czy była to tęsknota za konkretną osobą, czy wydarzeniem, a może jakimś miejscem?

Kiedy się tak zamyśliła, zamykając jak zwykle oczy, nagle jakby usłyszała znajome szczekanie, a gdzieś z zielonej łąki wyłonił się jej ukochany pies Czaruś, będący już od bardzo dawna za tęczowym, psim mostem. Prawie czuła pod palcami jego miękką sierść, słyszała żałosne skomlenie, podobne temu, kiedy  pod koniec życia zaczął już miewać najprzeróżniejsze psie dolegliwości. W sercu zaczęło ją ściskać, łzy jak małe groszki “sypały” się z oczu, zanim na dobre rozpłakała się nad utratą najlepszego przyjaciela, powiernika, towarzysza z bardzo wczesnego dzieciństwa. 

Czaruś teraz cieszył się całym sobą, jak zwykle wachlując w okół ogonem…

Jakże często później bywała zazdrosna o psa pani Klary, Kajtka.  Kajtek i Czarek pewnie gdzieś w zaświatach bawią się już razem – pomyślała z sentymentem i uśmiechem do samej siebie.

Czuła, jak ogromnie tęskni za tą zwierzęcą, bezinteresowną miłością i wiernością. Zrozumiała po śmierci Czarusia, że odejścia zwierząt nie da się nigdy porównać z odejściem człowieka: tu odchodzi najczystsza miłość, absolutna kwintesencja niewinności. Zwierzę nigdy, przenigdy nie uczyni świadomie, perfidnie, nikomu niczego złego, w odróżnieniu od człowieka.

Scenka 3):

Stacja:  Tak mi Ciebie brak

Kobieta będąca od wielu już dni w podróży, wyglądała przez otwarte okno przedziału, gdy pociąg zbliżał się coraz wolniej do kolejnej stacji.

Silne słońce raziło ją w oczy, mimo, że była to już jesień. Założyła więc okulary słoneczne (miała je zawsze przy sobie), by spokojnie przyglądać się dużej, jasnej stacji, do której dojeżdżał pociąg. Nazwa wypisana była dużymi podświetlonymi literami, peron ozdobiony białymi chryzantenami, których nie brakowało akurat w październiku. 

Ludzie wysiadający z pociągu wyglądali przeróżnie; jedni ubrani na czarno, jakby w żałobie, inni wyróżniali się tylko żałobnym wzrokiem, pełnym tęsknoty i oczekiwania, jakimś głodem w oczach, a inni z kolei ubrani w delikatne, pastelowe okrycia i raczej młodzi, szybciej podążali naprzód. 

Kobietę ogarniało wszechobejmujące wzruszenie, tęsknota dla niej niezrozumiała, czuła się bezsilna nie rozumiejąc co umknęło w jej życiu, czego jej brakowało… 

Wiedziała, że to ciągle nie jej stacja, by już wysiadać, uczucie to było ciągle za mało precyzyjne, by opuszczać już ten przedziwny  pociąg. 

Nie widziała ze zdziwieniem również, aby ktokolwiek wsiadał do niego, dziwne to – pomyślała – nikomu nie udało się żadne spotkanie, z tym kimś, tak oczekiwanym?

Fantom buszuje 
po sercu i mózgu, 
ucieka, przybiega, 
chowa bawiąc się, 

płacze chichocząc, 
rozpylając zapachy,
tak dzikiej tęsknoty…

Matka, dziecko, 
kochanka, ojciec, 
zmarły ktoś, żywy,
nie ma ich, nie ma,

a nie dają spocząć,
i wciąż trzeba czasu,
by przestać już czekać. 

Słychać głośny 
śpiew papugi Gigi, 
lamentujący smutno, 
jakby dziwnie operowy… 

Cierpliwa pasażerka zamknęła oczy i zobaczyła nagle ogród z tłumem ludzi, patrzących a to w niebo, a to w ziemię, z włosami rozwianymi od szalonego wiatru, gwiżdżącego w pustce bezmiernego rozczarowania.

2 thoughts on “Podróż dookoła Ziemi w kilku scenkach (3)

  1. “Podróż dookoła ziemi…”…ale co na tej ziemi się dzieje?

    “Gęsia skórka”, gdy słyszy się groźby Rosji przeciwko Polsce…Właśnie teraz słyszałam je w naszych Wiadomościach…
    Pozdrawiam Wszystkich,
    T.Ru

  2. Tyle Czarusiów nas zostawiło.. może dobrze, że ominie ich cel, do którego zmierzamy..

Leave a comment