Ptaki wśród ludzi

Teresa Rudolf

Przed około 20 laty, podczas Dnia Wszystkich Świętych i Święta Zmarłych, przebywałam akurat w Krakowie. 

Mieszkałam wówczas w małym hoteliku i z 1 na 2 listopada nocą, leżąc w łóżku już w ciemnym pokoju, słuchałam na słuchawkach małej komórki Nokia, polskiego radia “Jedynki”.

Moderatorka o przemiłym, niezwykle ciepłym głosie, prowadziła audycję poświęconą wybitnym, zmarłym już artystom związanym z muzyką, (kompozytorzy, piosenkarze francuskojęzyczni i nie tylko…), mających swe groby na paryskim cmentarzu Le Père-Lachaise, choć wyjątkiem był Joe Dassin, który ma grób w Hollywood, a któremu również  poświęciła dużo czasu, uważając go za wybitnego piosenkarza francuskojęzycznego.

Każde “odwiedziny” u jednego z tych artystów były połączone z  jego muzyką, jakimś songiem, krótkim życiorysem i opisem jego grobu.

Oczywiście teksty piosenek lub pieśni były po francusku.

Słuchacze mogli reagować sms-ami, prowadząca od razu je odczytywała tym swoim sympatycznym głosem. Audycja trwała od 24.00 do 2.00 w nocy.

Nie zapomnę tego magicznego nastroju towarzyszącego mi tej nocy.

Wszystkie piękne głosy znanych nam idoli, naszych ulubieńców, lub też nieznanych mi artystów, także kompozycje chopinowskie unosiły się nade mną w tej kompletnej ciemności jak dobre duszki, lub jakieś tajemnicze ptaki.

Czułam się równocześnie uczestniczką wielkiej uroczystości ku czci tak wielu już nieobecnych ludzi, którzy kiedyś, a i tejże nocy zajęli miejsce w moim sercu, powodując, że “dołączali się” do nich moi  bliscy, których już nie było, a słuchali ze mną kiedyś tych właśnie głosów i utworów.

Tym spostrzeżeniem mogłam się za pośrednictwem smsa podzielić z innymi słuchaczami. Oni też pisali. Niektórzy o tym, że czuli się, jakby byli w transie, inni o uczuciu uczestnictwa w jakimś tajemniczym rytuale, misterium.

Po zakończeniu audycji, kiedy zdjęłam słuchawki, w pokoju dało się już tylko słyszeć lekkie pochrapywanie mego męża, któremu rano z zachwytem opowiedziałam o tej tajemniczej nocy.

Cmentarz Père-Lachaise założony w 1804 roku, nazwę swą zawdzięcza spowiednikowi Ludwika IV, jezuicie François de Lachaise.

Leżą tam znani pisarze, malarze, kompozytorzy (między innymi Fryderyk Chopin), śpiewaczka operowa Maria Callas, a także znani piosenkarze jak Edith Piaf, Jim Morisson, paru innych mniej znanych.


Link podany Państwu powyżej zawiera wiele cennych informacji wraz z ciekawymi fotografiami z tego cmentarza, a dodatkową ciekawostką jest to, że zostały one akurat zebrane przez wiernych czytelników naszego blogu, pary podróżującej po świecie, Mikołaja i Reni.

Aby oddać choćby trochę ten nastrój, który owej nocy był moim udziałem, wybrałam parę utworów, różniących się znacznie rodzajem muzyki, językiem wykonawców, ale o wspólnym mianowniku: 

oni wszyscy byli kiedyś i są dziś  ważni w życiu wielu z nas.

Maria Callas, Jim Morrison, Edith Piaf zostali pochowani na cmentarzu Le Père Lachaise w Paryżu, Joe Dassin – w Hollywood.

***

Maria Callas urodzona w 1923 roku w Nowym Jorku.     
Zmarła w 1977 roku w Paryżu.


***
Jim Morisson urodzony w 1943 roku w Melbourne.
Zmarł w 1971 roku w Paryżu.


***
Edith Piaf urodzona w 1915 roku w Paryżu.
Zmarła w 1963 roku w Grasse (Francja).


***
Joe Dassin urodzony w 1938 roku w Nowym Jorku.
Zmarł w 1980 roku we fancuskiej Polinezji/ Papeete.


***
Fryderyk Chopin urodzony w 1810 roku w Żelazowej Woli.
Zmarł w 1849 roku w Paryżu.  

9 thoughts on “Ptaki wśród ludzi

  1. Chciałam od razu przeprosić czytelników za błąd literowy: cmentarz nazywa się oczywiście Le Père Lachaise, nie La Père Lachaise..
    Chodzi o rodzajnik, a to bardzo ważne….

  2. Dla ścisłości – cmentarz nazywa się po francusku Le cimetière du Père-Lachaise, samo Père-Lachaise pisze się po polsku bez rodzajnika, tak, jak to zapisała autorka, gdy mówi o cmentarzu po raz drugi i jak to piszą cytowani przez nią podróżnicy. Le jest rodzajnikiem słowa cmentarz i można je też uważać za rodzajnik należny księdzu ojczulkowi Lachaise, ale cmentarz nie jest przecież ojczulkiem. Potraktujmy to la, które było w pierwszym akapicie, osobiście, jako rodzajnik użyty dla spraw bliskich sercu.

  3. Dziękuję bardzo za to logiczne wyjaśnienie…Nie potrzeba nic już poprawiać, wszyscy wiedzą więc o co chodzi…przestraszyłam się, że będzie mi to wytknięte…

  4. Nie boję się Panie Tiborze, a jeśli to swoich błędów więcej niż czyjejś krytyki. A dlaczego nagle taka forma zwracania się do mnie Tiborze?

  5. Acha, to goewy, to ja T.Ru.
    Chyba muszę to wziąć “na klatę”, że to ja się tak będę już nazywać…

  6. Nie cchciałabym, aby zabrakło akurat tu dziś nieocenionego Ludwiga Hirscha, niestety tylko w języku niemieckim, a szkoda

Leave a comment