Nasz świat

Teresa Rudolf

Chory świecie nasz

Tysiące bezstialskich
śmierci bez śmierci,
tej, co po ludzku
przychodzi, pukając
do życia drzwi…

Setki, tysiące, miliony
okrzyków przerażenia,
zanim serce ostatnim
oddechem odda swoje 
królestwo tej ciszy złej. 

Świat, ta mogiła zbiorowa
tych śmierci najgorszych;
wielkie trzęsienia ziemi,
i te okrutne powodzie,
bądź bezlitosne pożary,

i też ciągłe, straszne, 
odwieczne wojny 
krajów przeciw 
innym krajom…

…a na ulicy,
człowiek
zadźga 
człowieka
nożem…

Dzieci naszego świata

Miliony dzieci,
te czarnowłose,
te blond, rudowłose,
chłopcy, dziewczynki,

przechodzą ulicą,
jadą tramwajem,
siedzą w szkołach,
w  przedszkolach,

bawią się w piasku,
stawiają babeczki,
śpiewają cienkim
dziecka głosem.

Są małe, 
dziś śliczne,
a kim kiedyś będą?
a jakie kiedyś będą?

Dawno, dawno temu,
rosły przesłodziutkie
dzieci, małe “hitlerki”
i całkiem niedawno 
ciche dzieci “putinki”,

a jakie zaczynają 
już dziś rosnąć,
ciemnowłose, 
rudowłose,
blond?

Oby 
przeżyły
swe życie
po ludzku,
jak… ludzie.

Drzemiące Zło 

Nagle budzi się,
najpierw na 
chwiejnych 
nogach,

coraz pewniej 
stawia kroki,
biegnie już
szybko,

coraz 
szybciej,
by zdążyć
przed Dobrem,

choćby
tylko…
…o jeden 
krok…

4 thoughts on “Nasz świat

  1. Piekne ilustracje muzyczne do rownie poruszajacej poezji Teresy. Tak, smierc jest rownie wielka tajemnica, co narodziny i milosc. Dla biologa te pojecia sa latwe do wytlumaczenia, dla poety wrecz przeciwnie, jednak co do zla Tereso, mam odmienne zdanie, ono nigdy nie spi. Moze pozoruje ten stan, ale zawsze jest czujne i wie, kiedy uderzyc.

  2. Dziękuję Ci bardzo Zbychoo, masz dużo racji z tym złem, ale wolę się połudzić, że czasem da odpocząć, bo spi, drzemie, jest akurat gdzieś na Kanarach…🤣

  3. Cholerka, bardzo dziwnie się teraz tu nazywam, co te komantarze ze mną już wyrabiają, nie mogę się już połapać, w każdym razie to ja, Teresa Rudolf

Leave a comment