Boże kamieni polnych…

Irena Sulewska-Zagrodzka

Modlitwa

Boże kamieni polnych i dymów płynących z komina,
samotnych grusz na miedzach i mórz bezdennej głębi –
Ty, co z czarnego krzyża nad wioską ramiona rozpinasz
i błogosławisz mrówkom, kierujesz lotem gołębi –

Boże uśpionych wulkanów i wysp dalekich na morzach,
co hukiem maszyn przemawiasz – i szumem palm na pustyni,
Ty, co stworzyłeś pioruny i wiatr na polnych bezdrożach,
i niezabudki siejesz u brzegów leśnych krynic –

Pod kary Twojej wymiarem, jak kłosy zgięte w czas burzy,
czekamy na znak Twej łaski, miłości i przebaczenia.
Dzień za dniem w smutku przechodzi, dzień za dniem w smutku się dłuży,
praca już nie jest radością i noc nie daje wytchnienia.

Ty, co kazałeś się kochać kamieniom i polnym głazom,
co ptakom gniazda wić każesz pod drzew cienistą opieką –
spraw byśmy byli posłuszni miłości świętym nakazom,
zabij w nas serca jastrzębie, stwórz w nas Dobrego Człowieka.

Po chwilach męki i trwogi, po dniach rozpaczy i klęski,
po czarnych latach niewoli i łzach, co płyną bez końca –
Boże kwitnących jabłoni! po wszystkie wieki zwycięski,
ześlij nam słońce…

Wiersz podał do druku Andrzej Rejman, opatrując go taką uwagą:

Wiersz znaleziony wśród notatek w zeszytach dzienników lektury Małgorzaty Hrebnickiej –
napisany prawdopodobnie podczas okupacji. Nie mam żadnych danych o autorce wiersza. Wiersz przytaczam, jako tekst budzący silną refleksję właśnie w tych czasach, gdy zmienia się nazwę Akademii Obrony Narodowej na Akademię Sztuki Wojennej, i gdy powszechnie gloryfikuje się walkę, jako najważniejszy element doświadczenia historycznego. Mam wrażenie, że im więcej lat upływa od czasów mrocznych, jak określa je m.in. Hanna Arendt, czyli im dłużej świeci wymodlone wtedy słońce – tym bardziej znudzeni są trwaniem w bezczynności niektórzy…

wiersz_modlitwa_ireny_sulewskiej_zagrodzkiej_1

wiersz_modlitwa_ireny_sulewskiej_zagrodzkiej_2

Leave a comment