Sonet żelaznych dróg

Tomasz Fetzki

1. Przejazd

Zaiste, jak z żelaza: twarde, zimne, głuche
Są drogi kolejowe, koleiny losu.
Mkną po nich w monotonii stukotów odgłosu
Pociągi, w dal uwożąc nasze chwile kruche.

Zawrotnie mkną, złym jakimś ożywione duchem,
Aż pejzaż się rozmywa i nie słychać głosów.
Zbyt wiele przegapiłeś w tym pędzie kairosów!
Już czas hamulec szarpnąć jednym pewnym ruchem

I przysiąść na nasypie, woni ziół skosztować:
Rumianek, mięta – rosną tutaj w obfitości;
Banalnie zadrzeć głowę, chmurki kontemplować
Bez obaw o spóźnienie. W przeczucia jasności

Niestety, taką pewność wszyscy mieć możemy:
Na stację docelową niechybnie dotrzemy!

2. Konie

Leave a comment