Poniedziałek.
Katarzyna Krenz
z cyklu
Raport z wizyty w zakładzie dla starców i niewidomych dzieci
Castelo de Vide, Convento de São Francisco
zdjęcia Jacek Dominiczak
2.
Cecilió Afonso: Księga ptaków
Bóg dał mi oczy, które milczą od urodzenia.
W zamian moje palce nauczyły się patrzeć.
Dziś przeczytały:
Aby napić się wody zimorodek
zniża lot nad rzeką lub jeziorem
i uderzając brzuszkiem o
powierzchnię, rozbija płynne
lustro, zmienia je w lotne krople.
Na chwilę woda staje się ptakiem.
Lot zimorodka jest prostolinijny i
szybki, a zawołania ostre: w ciszy
chłodnej wiosny, między zmierzchem
a grząską grudą topniejącego śniegu,
słychać przeciągłe “tije”.
Na chwilę cisza staje się dzwonkiem.
Czasami głos ptaka przypomina też
przenikliwy gwizd “tiiith” lub
powtarzalne “tut tut”. Lecz tylko
wtedy, gdy pragnie on nagle ostrzec
swych braci lub ogłosić światu, że
zima w końcu minęła. Zima. Tut tut.
Powróci, ale jeszcze nie teraz.
***
Cecilió Afonso: Vogelbuch
Gott gab mir Augen, schweigend von Geburt an.
An ihrer Stelle lernten meine Finger sehen.
Heute lasen sie:
Um Wasser zu trinken stürzt sich der Eisvogel
herab auf Fluss oder See,
schlägt mit der Brust auf die Oberfläche
daß der flüssige Spiegel zerbirst.
Für einen Augenblick wird das Wasser zum Vogel.
Der Flug des Eisvogels ist geradlinig und
schnell, sein Ruf schrill: In der Stille
des noch kühlen Frühlings, im Dämmerlicht
zwischen Erdschollen und schmelzendem Schnee
hört man sein beständiges “tije”.
Für einen Augenblick wird die Stille zur Glocke
Manchmal klingt der Ruf des Vogels auch
wie ein durchdringender Pfiff “tiiith” oder
ein widerhallendes “tut tut”. Aber nur
dann, wenn er jäh seine Artgenossen warnt
oder der Welt endlich das Ende des Winters kundtut.
Winter. Tut tut.
Er kommt zurück, aber nicht jetzt.
Übersetzt von Annekathrin Genest

