Kolejny wpis z cyklu napisy. Poprzedni, przypominam, był TU.
Powsinoga
Chicagowskie psy wielojęzyczne
Chicago to, jak wiadomo, niemal wieża Babel. Różne ważne informacje i instrukcje – dla wyborców, pasażerów czy pacjentów – publikowane są często oprócz angielskiego w kilku innych językach – po hiszpańsku, chińsku, polsku, koreańsku…
Ale psy? Od dawna bawił mnie napis PIES nad pobliską bakery, czyli sklepem sprzedającym pieczywo i ciasta. “Pie” to wiadomo – placek z czymś.
Któregoś dnia zobaczyłam wielki szyld nowo otwartego gabinetu ortopedycznego, a na nim… PIES. Ooo – pies latynoski! Pstryk, już go mam. I oczywiście – mówimy po polsku, nawet z kreską nad “o”.
A potem ta tabliczka “ZLY PIES”. To już był komplet. Bo po chińsku ani koreańsku i tak bym nie przeczytała.
Ukoronowaniem zbioru stała się tablica samochodowa z napisem PSY. Więc mam te psy. Wielojęzyczne. Chicagowskie.
Powsinoga
PS. A ja dodam nazwę miasteczka pod Berlinem, do którego jeździmy czasem z przyjaciółkami, kąpać się w gorących termach.
Trochę słabo widać, pod spodem więc jeszcze porządna tabliczka.
I jeszcze o psach i piesach i o tym, co nie dla piesków (znalezione na Facebooku) https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/t1.0-9/1978612_684217151620606_986873640_n.jpg



PSY 61 – mnie od razu zapala się sygnał alarmowy – kogo też pałowało ZOMO w Polsce w 1961 roku? Nie mogę skojarzyć żadnego wydarzenia. Pewnie to zupełnie niewinny numer, ale strachy przeszłości tak łatwo (nigdy) nie odchodzą.
Pasja autorki tego blogu do fotografowania tabliczek rejestracyjnych posłużyła mi ponad rok temu do napisania krótkiego opowiadania, które niechcący dotyka całkiem aktualnych strachów. Link tutaj – http://ewamaria030qra.blox.pl/2013/01/Kolekcjonerka.html
Rzeczywiście, pamiętam doskonale to opowiadanie, było ostatnim porządnym wpisem, które zamykało naszą współpracą w poprzednim naszym blogu “QRA” – świetne, należy koniecznie przeczytać!
Nic nie wiem, ale Wikipedia podaje taką oto infomację: Na początku lat 60. pododdziały ZOMO zaopatrzono w wyrzutnie granatów łzawiących. Funkcjonariusze wykorzystali je m.in. podczas tłumienia zajść w Toruniu (w 1961) podczas działań zmierzających do likwidacji Niższego Seminarium Duchownego Ojców Redemptorystów w Toruniu. Według danych operacyjnych SB w protestach wzięło udział do 3 tysięcy osób. Władze zdecydowały się na użycie sił ZOMO z Gdańska, Poznania i Inowrocławia. Łącznie w dyspozycji Komendanta Wojewódzkiego pozostawało 1045 funkcjonariuszy różnych formacji. Do akcji wkroczyli 6 października. Zamieszki skończyły się aresztowaniem a potem skazaniem 10 osób.
Ale czy to mogło wywołać takie hasła – PSY 61? Nie wiem, natomiast wiem, że była to na pewno pierwsza akcja ZOMO przeciw ludności.
Fantastyczne, dziekuje Ewo za wyszukanie tej informacji. Od dawna chodzil mi po glowie pomysl napisania ciagu dalszego Kolekcjonerki a teraz mam jedna cegielke wiecej.
Chodzimy po mieście i… czytamy, jakby życie bez czytania było niebezpieczne. “Kolekcjonerka” – idę.
Julito, zycie bez czytania jest według mnie bardzo niebezpieczne. Życie z czytaniem też, ale wtedy mam przynajmniej poczucie, że jestem w dobrym towarzystwie.
Przypomniałam sobie “Kolekcjonerkę”, Pharlapie, tablice Powsinogi pamiętałam, świetny wpis. I dowód na przewrotność mózgu łatwiej rejestrującego obrazki niż litery. Niechętnemu też improwizacji; przy jednej z ulic stoi tablica reklamująca firmę wymiany okien – “Wikęd”. Nie wiem, dlaczego tak. Zawsze, ale to zawsze czytam – “Wędki”.
Znalazłam na FB nowy napis uliczny o psach. Słodki:
