Metropolinnen zwischen Krieg und Küche

Heute lesen Aśka & Reńka in der Regenbogenfabrik. Und hier der zweite Text aus der Reihe Metropolinnen. UNSER KRIEG REŃKA: Na, weil das ist so: AŚKA: Wir kommen immer überall zu spät, weil natürlich wir immer morgens in dieser unserer psychodelischen Küche rumsitzen. REŃKA: Na und Kaffee kochen wir. AŚKA: Reńka trinkt Saft, REŃKA: und… Continue reading Metropolinnen zwischen Krieg und Küche

“Podhalem” na Śródziemne (1)

Zbigniew Milewicz Statek zwie się „Podhale” i od trzech dni stoi przy Nabrzeżu Siarkowym im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. Ma na dziobie parzenicę, a w messie załogowej portret swojej matki chrzestnej spod Nowego Targu, która rada by już zatańczyć „drobnego” na morskiej fali, ale musi cierpliwie czekać, aż taśmociąg „Siarkopolu” przestanie pracować nad ładowniami,… Continue reading “Podhalem” na Śródziemne (1)

Umarł Władysław Bartoszewski

Andrzej Rejman - Aktywność w imię Pamięci - ...muszę przyznać, że bardzo przeżyłem i nadal przeżywam śmierć Władysława Bartoszewskiego. Dziś już drugi dzień, jak Go nie ma - wyszedłem na rozświetlony słońcem kwietniowy świat, miasto, sobota - ruch, ludzie całymi rodzinami jeżdżą na rowerach pięknymi ścieżkami na warszawskim Ursynowie - autobusy czyste, klimatyzowane, podjeżdżają punktualnie… Continue reading Umarł Władysław Bartoszewski

Sady Pradziadka i okolice. Berżeniki.

Andrzej Rejman Z Berżenickiego Sztambucha cz. I. Ciocia Krystyna (Stankiewiczowa) pokazała mi niedawno piękny zeszyt z zapiskami, zdjęciami i notatkami z lat minionych. Ciocia Krysia przegląda sztambuch swojej mamy Zeszyt prowadzony był przez jej matkę, Helenę z Zanów Stankiewiczową (1904-1996), która skrupulatnie zapisywała w nim kto i kiedy odwiedził ich w Berżenikach. O Berżenikach jeszcze… Continue reading Sady Pradziadka i okolice. Berżeniki.

Metropolinnen zwischen Hof und Küche

Aśka & Reńka werden in ein paar Tage in der Regenbogenfabrik lesen. Und ich hoffe, ihr kommt alle hin, alle, vor allem aber die anderen Autoren dieses Blogs, weil ich somit so etwas wie einen Stammtisch oder ein Kaffekränzchen "meiner" Blogschreibern statuieren möchte. Mehr über unsere Autorinnen HIER und darunter erste Folge vom osteuropäischen Irrwitz!… Continue reading Metropolinnen zwischen Hof und Küche

Die kleine große Welt (7)

Monika Wrzosek-Müller „Durch einen seltsamen Zufall – denn letztendlich liegt allem immer eine zufällige Begegnung zugrunde – durch eine merkwürdige Fügung wurde Albert mein Schicksal und ich seins.“ Tim Parks: Träume von Flüssen und Meeren, Kunstmann Verlag, München 2009, S. 449 Castiglione della Pescaia Der Weg dahin war erst einmal eine Entscheidung; sie mussten eine… Continue reading Die kleine große Welt (7)

Aus dem Leben einer Dichterin

AUF DER POST von Jana Stoklasa Ich stand auf der Post, in Gedanken mit den Umständen beschäftigt, die mit meiner Sendung verbunden waren.  Da wurde mir plötzlich bewusst, dass ein kleiner dicklicher Mann im Anzug, schnurbärtig und mit gebräunter Glatze, mit einem solchen fixierenden Blick meine Hände beobachtete, dass in mir blitzartig eine Art Terror-Paranoia… Continue reading Aus dem Leben einer Dichterin

Dwugłos o sześciu apostołach

Jurkowi na imieniny Wracaliśmy z konferencji w Lublinie. Tomasz odwiózł mnie do Poznania, czy raczej pod Poznań, do domu Loni, babci mojego wnuka. Opowiedziałam jej, że człowiek, który mnie przywiózł to Tomasz, historyk z Żar i... tak powstał dzisiejszy wpis. Tomasz Fetzki, Żary Żarska fara. Czyli kościół farny. Czyli parafialny. Kościół parafialny średniowiecznego miasta lokacyjnego… Continue reading Dwugłos o sześciu apostołach

W „Katoliku“

Zbigniew Milewicz Sięganie pamięcią do wydarzeń, które miały miejsce ponad 30 lat temu, przypomina trochę wywoływanie duchów, kościół katolicki gani te praktyki, ale jak nie wywołam, to nie wyjaśnię, jak się w tym czasopiśmie znalazłem. Po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce skreślono mnie z listy pracowników katowickiego „Wieczoru“, w którym miałem etat publicysty, ponieważ psułem… Continue reading W „Katoliku“

Reblog: Ciocia Marysia

Tak to tygodnie spędzone z Karusią zaprowadziły nas siłą rzeczy do jej koleżanki z harcerstwa, a mojej kolejnej ciotecznej babki (miałam ich pewną ilość), Marii Krynickiej. Wszyscy nazywaliśmy ją Ciocią Marysią, choć była oczywiście o pokolenie starsza. Maria z domu Mudryk była żoną Jana, brata mojej babci - Marii „Mity” Boguckiej, mamy mojego Ojca. Stryj… Continue reading Reblog: Ciocia Marysia